O Michale Gołkowskim słów kilka
Artykuły / 16 maja 2017

„Jestem złym człowiekiem.” Tak mówi o sobie Michał Gołkowski, i mówi to serio. Jego wypowiedź to nie jest próba wdzięczenia się do czytelników ani mówieniem á rebour. On naprawdę uważa się za złego faceta i ostrzega innych, by nie dali się zwieść jego urokowi osobistemu. Rzeczywiście, trudno się mu oprzeć i to wcale nie dlatego, że jest przystojnym, pewnym siebie światowcem – bo jest. Jednak oprócz walorów czysto fizycznych może poszczycić się dużą dozą osobistego uroku i błyskotliwą inteligencją, co jest bardziej seksowne niż najpiękniejsze nawet ciało. Przyciąga ludzi do siebie niebanalną osobowością i myślę, że nikt nie wierzy jego przytoczonej na początku deklaracji. Trudno uwierzyć by ktoś, kogo lubimy, naprawdę był zły, a tego autora naprawdę lubimy. Potrafi zdobyć sobie ludzkie serca. Jest nie tylko utalentowanym pisarzem, ale też świetnym gawędziarzem, o czym przekonuje się każdy, kto trafi na jego spotkanie autorskie. Dysponuje dużą wiedzą z różnych dziedzin i potrafi ją bardzo ciekawie przekazać. Nie stroni przy tym od kontaktu z fanami. Z uwagą wysłuchuje każdego pytania i na każde odpowiada – poważnie lub wesoło, ale zawsze z szacunkiem dla pytającego. Kluczowe słowo – „szacunek”. Wielu pisarzy zatraca go w miarę rozwoju kariery, tymczasem brak szacunku dla fanów to…

Carrie Fisher nie żyje. Aktorka odeszła po rozległym zawale.
Artykuły / 27 grudnia 2016

Ze smutkiem donosimy, że nasza ukochana księżniczka Leia, Carrie Fisher nie żyje. Odeszła od nas w otoczeniu rodziny w szpitalu po niedawnym ciężkim zawale. Aktorka z Odległej Galaktyki Carrie Fisher, córka gwiazdy Hollywood Debbie Reynolds karierę rozpoczęła od występów na Broadweyu jako 17 letnia dziewczyna, ale to rola młodej księżniczki Lei Organy w Gwiezdnych Wojnach z 1977 roku przyniosła zaledwie 21 letniej wówczas aktorce status międzynarodowej gwiazdy i symbolu seksu, do którego kolejne pokolenia mężczyzn niezmiennie wzdychają od niemal 40 lat. W swojej karierze aktorka wystąpiła w przeszło 40 filmach, żadnej jednak nie przyniósł jej sławy i uznania publiczności równego kreacji w Gwiezdnych Wojnach. Przez lata aktorka zmagała się z licznymi nałogami i chorobą afektywną dwubiegunową, do której publicznie przyznała się w jednym z wywiadów wywołując szok wśród szerokiej rzeszy fanów. W ostatnich latach wydawało się, że aktorka wraca do formy. Ekscytację fanów wzbudziła jej kreacja w filmie Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy z 2015 roku gdzie ponownie wcieliła się w postać Lei Organy, generał Ruchu Oporu w odległej galaktyce. Aktorkę po raz ostatni będziemy mogli zobaczyć w zapowiedzianym na grudzień 2017 roku Gwiezdne Wojny: Epizod VIII. Jaką rolę odegrała jej postać w tej produkcji? Czy planowany był jej powrót w…

Wojenne dzieciństwo w książce i filmie
Artykuły / 23 grudnia 2016

W czasach, gdy byłam jeszcze uczennicą podstawówki, jedną z mych ulubionych lektur była książka Mariana Brandysa „Dom utraconego dzieciństwa”. Opowiada ona o kilku latach z życia czterystu sierot, przyjętych w Polsce podczas wojny koreańskiej. Straszliwie doświadczone przez los dzieci, trzymane w żelaznych ryzach przez koreańskich opiekunów, przybyły do obcego im kraju. Ludzie tu mówili niezrozumiałym dla nich językiem, jedzenie miało dla nich dziwaczny smak, a na dodatek kazano im spać na dziwnych drewnianych konstrukcjach, zamiast po ludzku, na podłodze. Początkowo nieufne i zamknięte w sobie sieroty powoli przekonywały się, że Polacy, choć zewnętrznie podobni do znienawidzonych „miguk”, czyli Amerykanów, są życzliwi i chcą im pomóc. W miarę gdy coraz więcej rozumiały z miejscowego języka, przywiązywały się do serdecznych z natury Polaków i po jakimś czasie opowiedziały im swoje przeżycia, niemal równie straszne, jak obrazki z Powstania warszawskiego. Dzieci z koreańskiego sierocińca w Polsce, zdjęcie archiwalne Nie można oburzać się dziś na to, że książka, poza bardzo ludzkim aspektem, ma też wydźwięk propagandowy. Trzeba wziąć pod uwagę to, w jakich czasach powstała. Ja sama dorastałam w tych czasach i nie ma co się dziwić, że wierzyłam święcie w to, co autor napisał. A to znaczy: że Amerykanie zachowywali się w Korei jak…

Weekend prawie za nami.
Artykuły / 13 listopada 2016

Długi weekend już prawie za nami. Co udało wam się przeczytać, a może wcale nie wyszliście z łóżka? Opowiadajcie! Zapisz Zapisz

XX Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2016 – Relacja
Artykuły / 30 października 2016

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2016 dobiegają końca. Po raz kolejny odbyły się one na terenie Expo Kraków, którego otoczenie z roku na rok mniej przypomina strefę walk w syryjskim Aleppo, a bardziej podmiejską dzielnicę sypialną. To już po raz XX autorzy, wydawcy i czytelnicy spotykają się w Krakowie, by porozmawiać, wzbogacić się o kilka nowych przyjaźni i autografów, a przede wszystkim wymienić dużo oszczędności na torby po brzegi wypchane książkami. Niemal 700 Wydawców, księgarń i wystawców zdecydowało się na zaprezentowanie swojej oferty na jubileuszowych Targach Książki, a przedstawiciele naszej redakcji byli tam z nimi pierwszy raz.   W drodze na targi książki Dla nas przygoda z XX Targami Książki rozpoczęła się już o godzinie 4 rano, kiedy wyruszaliśmy w długą – ponad pięciogodzinną – podróż do Krakowa. Jak się okazuje można w Polsce przejechać pół kraju wygodnym autokarem za grosze, doskonale się w nim wysypiając. W Krakowie byliśmy w samą porę – tuż przed godziną 10’tą – aby załapać się na wypełniony po brzegi tramwaj linii 14, którym zdaje się podróżowało w identycznym celu pół Krakowa. W takich chwilach wracają wspomnienia studenckich czasów, kiedy człowiek ściskał się komfortowo w komunikacji miejskiej w drodze z i na zajęcia. Współpodróżni zresztą…

Poskromienie Złośnicy
Artykuły / 15 kwietnia 2016

Krytykowanie Szekspira to rzecz śliska. Wiadomo, mistrz, z mistrzem się nie polemizuje. Szczęśliwie nigdy nie zwracałam większej uwagi na autorytety, jedynie na moje własne odczucia względem czytanego dzieła. „Mistrzowie” mnie nie wzruszają. Natomiast to, co napisali – jak najbardziej. Szekspira nie lubię. Według mnie był psychopatą, który na szczęście wyżywał się na papierze, nie w rzeczywistości, a jego sztukami można dodatkowo dręczyć więźniów, celem uczciwego obostrzenia kary. Dziś jednak zanalizuję jedną z jego łagodniejszych sztuk – co nie znaczy, że zasługującą na swoją renomę. Jako sztuka bowiem jest po szekspirowsku zręczna, operuje gładkim stylem, ale jej treść… hmmm. Katarzyna Minola pochodzi z bogatej rodziny. Jej ojciec Baptisto ma tak dość złośliwej córki, że gotów jest dac jej podwójne wiano i odmawia wydania za mąż młodszej, delikatnej i słodkiej Bianki, zanim starsza nie znajdzie stosownego epuzera. W skrytości ducha zgodziłby się nawet na niestosownego, czego dowodem jest, ze chętnie przyjmuje oświadczyny niejakiego Petruchia, cynicznego i brutalnego mężczyzny, który – co potwierdza jego sługa – nie wahałby się podnieść ręki na żonę. Petruchio nie ukrywa, że wybranka jest mu zgoła obojętna, byle miała pieniądze, może być stara, brzydka i mieć tyle wad co gwiazd na niebie (tu cytat). Słuchaj, Hortensjo, jeśli znasz…

To ptak! To samolot! Nie, to Supergirl! – Pierwsza super bohaterka wlatuje na ekrany.
Artykuły / 23 października 2015

Już za kilka dni na ekranach telewizorów zagości nowy serial fantastyczny. Supergirl. W ostatnich latach fantastyka telewizyjna przeżywa prawdziwy renesans. Wszystko zaczęło się od serialu Smallville tworzonego przez dziesięć lat na potrzeby stacji WB/CW i to właśnie stacji CW w kwestii seriali fantastycznych zawdzięczamy najwięcej. Po niebywałym sukcesie Smallville zdecydowali się oni na kontynuowanie współpracy ze stajnią DC Comics i wypuścili seriale Arrow, Flash i nadchodzących Legends of Tomorrow. Seriale te łączą osoby producentów, oraz współdzielonego uniwersum, w którym dochodzi do crossoverów. Teraz w ten wszechświat seriali fantastycznych osadzonych w świecie stworzonym przez DC Comics wkracza Supergirl. Na serial Supergirl należy zwrócić uwagę z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jest to pierwszy serial w nowej erze telewizji. Czasie kiedy produkcje telewizyjne przesiąknięte są efektami specjalnymi do niedawna dostępnymi tylko dla Hollywoodzkich produkcji. W czasie, kiedy są one tak dopracowane, że jesteśmy w stanie uwierzyć, że bohaterowie naprawdę latają w kosmosie i strzelają z broni laserowej 45 minut tygodniowo przez 24 tygodnie w roku. Po drugie dla tego, że nie wiele brakowało, a wcale by nie powstał. Producentami serialu są Greg Berlanti i Andrew Kreisberg, panowie których nazwiska powinniśmy doskonale kojarzyć, gdyż odpowiadają oni za produkcję wyżej wspomnianych seriali Arrow,…

Michał Gołkowski – Spotkanie Autorskie
Artykuły / 25 września 2015

Kiedy po raz pierwszy dostałam do ręki książkę „Stalowe Szczury. Błoto”, byłam nastawiona na „nie”, choc zdążyłam już poznać i polubić styl Michała Gołkowskiego. Po prostu mam odrazę do wojny, nie cierpię książek i filmów, które o niej traktują – dotyczy to w równym stopniu wojen rzeczywiście mających miejsce jak i zmyślonych. Jeśli przeczytałam zarówno „Błoto”, jak i „Chwałę”, drugi tom „Stalowych Szczurów”, to dlatego, że autor pisze wyjątkowo ciekawie. Umie być brutalny w słowach, umie też – gdy trzeba – zagrać na emocjach czytelnika, ale przede wszystkim ma tę „iskrę bożą”, której niesposób nabyć, trzeba się z nią urodzić. Do tego dochodzi profesjonalny warsztat, no i mamy bestseller. W powieściach Gołkowskiego zakochałam się od pierwszej książki, którą był „Ołowiany świt” i nadal uważam jego „stalkerski” cykl za najlepszy, jednak nie mogę nie uznać „Stalowych Szczurów” za świetny kawałek roboty. Drobiazgowa znajomość realiów, także tych mało znanych, wiedza na temat broni i wynalazków z okresu Wielkiej Wojny, naprawdę budzą szacunek. Z tym większym entuzjazmem poszłam na spotkanie z Michałem Gołkowskim, odbywające się w księgarni Empik Junior na Marszałkowskiej w Warszawie. Oczekiwałam zwykłego wieczoru autorskiego, a trafiłam na profesjonalną prezentację, okraszoną pokazem archiwalnych zdjęć, wystawą eksponatów, i muzyką wojskową. Wieczór rozpoczął…

Pompeje: Życie w cieniu wulkanu
Artykuły / 13 września 2015

Ostatnim krzykiem mody w dziedzinie wystaw jest wystawa wirtualna. Polega to na tym, że zamiast eksponatów są filmy i trójwymiarowe ekrany, na których prezentowane są różne obiekty. To bardzo ciekawy eksperyment, choć ma swoje wady. Można je przesledzić, udawszy się na wystawę „Pompeje: W cieniu wulkanu”, której sponsorem jest firma Samsung. Jest to bardzo ciekawe doświadczenie, choć raczej dla miłośników technologii niż dla ludzi na serio zainteresowanych historią. Bardzo dobrym wynalazkiem jest otrzymywany przy wejściu gadający gadżet, przypominający telewizyjnego pilota. Wybrawszy numer sali możemy wysłychac krótkiej pogadanki o tym, na co właściwie patrzymy. Osobiście wolałabym broszurę, ale w przyciemnionym świetle trudno byłoby ją czytać. W pierwszej sali oprócz wielkich ekranów, na których można podziwiac pompejańskie budowle ze wszystkich stron, znajduje się wspaniala makieta miasta i wulkanu – szkoda, że mimo diodowego oświetlenia marnie ją widać. Przechodząc dalej można podziwiać repliki mozaik podłogowych, uzyskane za pomocą aparatury do efektow specjalnych i korzystać z innych atrakcji. W ich ramach goście mogą obejrzeć trójwymiarowy film o termach, drugi w 4D o historii Wezuwiusza i ogólnej teorii wulkanów, a także zwiedzić sale prezentujące rozmaite wnętrza i mozaiki. W głównej z nich znajdują się nawet kopie odlewów gipsowych ofiar erupcji oraz kilka eksponatów z wykopalisk….

William Shatner – Starszy pan bez godności
Artykuły / 27 marca 2015

Możemy śmiało powiedzieć, że nie byłoby „Star Treka” takiego, jaki znamy, bez Williama Shatnera. Z równie dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że nie byłoby Williama Shatnera takiego, jak go znamy, bez „Star Treka”. Choćbyśmy najbardziej lubili i podziwiali oryginalnego kapitana Kirka, nie możemy go nazwać wielkim aktorem. Ma talent, ale pewnie skończyłby jako wieczny aktor drugiego planu, gdyby nie Gene Roddenberry i jego dzieło życia. Jak „Star Trek” i William Shatner oddziaływali na siebie? A przy okazji zastanówmy się też, jakim człowiekiem jest oryginalny kapitan Kirk. Shatner jako trzylatekRodzice naszego kapitana przybyli do Kanady z Europy, uciekając przed rosnącym w siłę nazizmem. Jak sam Bill napisał, płynie w nim krew austriacka, węgierska, i nawet… polska. Co ciekawe, polską wymienił w swej książce na pierwszym miejscu. Razem cały Żyd, co zresztą było bezpośrednim powodem ucieczki. Jeśli jesteśmy już przy korzeniach, jako ciekawostkę wspomnę, że pan Shatner senior umiał trochę po polsku, ale jedynym słowem, jakie nasz Bill zapamiętał z tego pięknego języka, było słowo „szmata”. Jego ojciec określał swój warsztat krawiecki jako „szmaciany interes”, szył bowiem tanie ubrania dla biedaków, przynajmniej na początku. Zapobiegliwością i pracowitością rozwinął swój biznes, aż powstała z niego mała fabryczka niedrogich ubrań, co pozwoliło mu utrzymywać…