„KOCHANE MALEŃSTWA” Randal Lemoine – recenzja książki
Recenzje Książek / 11 lutego 2017

Książki o dzieciach zazwyczaj są pisane dla dzieci. Nasi milusińscy lubią czytać o swoich rówieśnikach i przeżywać przygody wraz z nimi. Jednak nie zawsze takie opowieści są adresowane wyłącznie do nich – na przykład przygody Mikołajka są bardzo chętnie czytane przez dorosłych. Zdarzają się jednak pozycje traktujące o dzieciach, które z samego założenia są skierowane do dorosłych czytelników. Jedną z takich pozycji jest rewelacyjna książka francuskiego pisarza Randalla Lemoina „Kochane maleństwa” . Małżeństwo Aliny i Franciszka Chantour byłoby – mimo drobnych problemów natury finansowej – istną sielanką, gdyby nie matka pierwszego męża pani Aliny. Nienawidząca swej synowej, a bardzo wpływowa i apodyktyczna kobieta od lat nie ustaje w wysiłkach, by odebrać jej synów z pierwszego małżeństwa. Pisze donosy do władz, oskarżając panią Chantour o złe prowadzenie się, a jej męża o katowanie pasierbów, nasyła też na małżonków inspektorów opieki społecznej. Po jednej z takich akcji starszej pani kuzyn pana Franciszka podsuwa jemu i pani Alinie myśl, żeby częściowo ustąpić kobiecie, będącej w końcu babcią chłopców. Niech pojadą do niej na całe wakacje, podczas gdy reszta rodziny będzie podróżować. Tylko ktoś, kto zna osobiście Roberta i Patryka, wie, jak dalece jest to perfidny plan – babcia nie będzie mogła pozbyć się…

„BRZOSKWINIARZ, LATO 1988” Dorota Guzik – recenzja książki
Recenzje Książek / 6 lutego 2017

Trudno wyobrazić sobie życie bez miłości. To właśnie dlatego romanse cieszą się niesłabnącym powodzeniem wśród pań w każdym wieku. Jeśli wierzyć historii literatury, zawsze tak było, bo najwcześniejsze beletrystyka opowiada właśnie o miłości. Dotyczy to zarówno poezji, jak i sztuk teatralnych, a nawet mitów o zabarwieniu religijnym. Nic więc dziwnego, że nadal są bardzo poczytne. I że wciąż powtarzają nowe. Jednym z nich jest książka Doroty Guzik „Brzoskwiniarz lato 1988” Pozornie życie Dominiki układa się po przysłowiowych różach. Ma kochającą rodzinę, przyjaciół i dobrą pracę. Jej życie osobiste również nie pozostawia nic do życzenia. Zaręczona oficjalnie ze swym chłopakiem widzi przyszłość w jasnych barwach. Wszystko psuje się, gdy Mirek dostaje powołanie do wojska. Dominika ma nieodparte wrażenie, że narzeczony zaczął się zmieniać i że coraz bardziej się od niej oddala. Gdy po raz kolejny Mirek „nie może” przyjechać na urlop z jednostki, tym razem niszcząc jej plany wakacyjne, Dominika decyduje się wyjechać sama. Złość i rozczarowanie rosną, gdy okazuje się, że warunki zakwaterowania są znacznie gorsze niż wynikałoby to z prospektu. Dominika szykuje się już na spędzenie samotnych i smutnych wakacji, gdy na jej drodze staje przystojny Piotr, menadżer miejscowej restauracji. Między dwojgiem młodych ludzi zaczyna rodzić się uczucie. I…

„TAJEMNICZY OGRÓD” Frances Hodgson Burnett – recenzja książki
Recenzje Książek / 20 stycznia 2017

Jedne książki są ponadczasowe, żywot drugich ogranicza się do trwania mody na dany gatunek lub autora. Chyba właśnie po tym można poznać rzeczywistą wartość dzieła literackiego – jak długo przetrwa. Modni autorzy mogą się puszyć i zadzierać nosy, ale dopiero upływający czas da odpowiedź na to, czy są warci przetrwania. Nieodmiennie nasuwa się tu cassus Wiecha, któremu współcześni odmawiali nagród literackich, a nawet zwykłego uznania, a który na dłuższą metę okazał się cenniejszy dla polskiej literatury niż nagradzani „poważni” autorzy. Jedną z książek, która zapewniła sobie stałe miejsce w świecie, jest „Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett, książka teoretycznie dla dzieci, ale praktycznie dla wszystkich. Dziesięcioletnia Mary Lennox urodziła się w Indiach, w rodzinie bogatego urzędnika kolonialnego. Wczesne dzieciństwo spędziło w miejscu, gdzie nikomu na niej nie zależało, a klimat bardzo jej szkodził. Chorowita i nieznośna dziewczynka wzrastała w przekonaniu, że całe otoczenie ma obowiązek spełniać jej życzenia i nie zastanawiała się nad niczyimi uczuciami. Gdy jej rodzice zmarli na cholerę, została wysłana do Wielkiej Brytanii. W Yorkshire trafiła do domu wuja Archibalda Cravena. Jemu również nie zależało na osieroconej krewnej, czuł się jednak w obowiązku, by zapewnić jej opiekę. Na miejscu Mary czuje się początkowo równie niechciana jak w Indiach….

„UKRYTA GRA” Magdalena Oniszczuk – recenzja książki
Recenzje Książek / 10 stycznia 2017

Czy w Polsce jest mało pisarzy sensacyjnych, czy wielu? Trudno odpowiedzieć na to pytanie, gdyż większość z nich oscyluje między różnymi gatunkami. Cechą rozpoznawczą polskich pisarzy jest ich wielostronność, niejako wymuszona bardzo trudnym rynkiem. W dziedzinie sensacji jednak nie błyszczymy. Niewiele jest na rynku pozycji polskich autorów, które spełniają kryteria gatunku i jednocześnie są „strawne”. Być może jednak rośnie nam nowa nadzieja. Oto książka Magdaleny Oniszczuk „Ukryta gra”. Cynthia wygląda jak zwykła, młoda dziewczyna, no, może ładniejsza od wielu innych. Jednak nad jej życiem wisi przekleństwo, i to już od chwili narodzin. Jej rodzice zginęli w wyniku zemsty przestępczej organizacji, obejmującej swymi wpływami cały świat. Ta sama organizacja stoi za zniknięciem siostry Cynthii, Hope. Dziewczyna myśli, że jej siostra nie żyje, jednak ciotka Briana uświadamia jej, że być może jest jeszcze nadzieja. Żeby uratować porwaną, Cynthia musi przeniknąć do struktur organizacji i zostać zabójczynią na zlecenie. To bardzo niebezpieczna gra, narażająca wszystkich, którzy biorą w niej udział, jednak dziewczyna jest zdecydowana ją podjąć…. „Ukryta gra” to debiut powieściowy Magdaleny Oniszczuk i śmiało można powiedzieć, że bardzo udany. Chwilami czuć jeszcze, że autorka ma nie do końca wyrobioną rękę, ale mimo to czyta się dobrze, bez wstrząsów natury estetycznej. Akcja jest…

„CAFE POD MINOGĄ” Stefan Wiechecki – recenzja książki
Recenzje Książek / 8 stycznia 2017

Mówiąc o Stefanie Wiecheckim mamy zazwyczaj na myśli autora przed-i powojennych felietonów, opisujących drobne zdarzenia z życia „najwybitniejszych warszawskich mętów”. Tymczasem ten wyjątkowo źle traktowany przez współczesną mu krytykę pisarz był też autorem dwóch powieści – „Cafe pod Minogą” oraz „Maniuś Kitajec i jego ferajna”. Utarło się przekonanie, że są one gorsze od felietonów i stanowią jedynie nieudane szkice literackie, to jednak krzywdząca opinia. Obie stanowią bardzo ciekawe próby stworzenia powieści „knajackiej”, opisującej rzeczywistość z punktu widzenia nizin społecznych, ale bez brutalnej dosłowności, za to humorystycznie. Koniec sierpnia 1939 roku. W restauracji II kategorii, nazywanej przez stałych bywalców „Cafe pod Minogą”, odbywają się zaręczyny wychowanicy właścicieli, Sabiny, traktowanej przez nich jak córka. Pogłoski o bliskim wybuchu wojny nie mącą dobrego humoru biesiadników, między którymi jest redaktor „Warszawskiego Expresu”, Andrzej Zagórski, przedsiębiorca pogrzebowy Celestyn Konfiteor i gość najniezwyklejszy, szofer amerykańskiego ambasadora, czarnoskóry Jumbo. Wesoła zabawa jest jakby próbą zaprzeczenia temu, co dzieje się na świecie, a co już nazajutrz uderzy w Polskę. Redaktor Zagórski i Władek, narzeczony Sabiny, wyruszają na front. Zagórski wraca po kapitulacji do Warszawy, po Władku ginie ślad. Redaktor angażuje się aktywnie w działania ruchu oporu, a wspiera go zaprzyjaźniona „ferajna” oraz ukrywający się przed okupantem Jumbo. Poza…

„MIŁOŚĆ W CZASACH ZARAZY” Gabriel Garcia Marquez – recenzja książki
Recenzje Książek / 27 grudnia 2016

Gabriel Garcia Marquez jest jednym z najwybitniejszych pisarzy naszej epoki. Nie ma chyba człowieka, który by o nim nie słyszał, choć tych, którzy by przeczytali choć jedną jego książkę, jest znacznie mniej. Jego specyficzny styl powoduje, że nie są one łatwe w odbiorze i wymagają od czytelnika pewnej inteligencji. Warto jednak się przyłożyć, żeby odkryć ich niesamowity urok. Jedną z nich jest „Miłość w czasach zarazy”, niesamowita opowieść, która już została przeniesiona na ekran. Znany na Karaibach sędziwy lekarz, Juvenal Urbino, umiera wskutek upadku z drabiny. Jego żona Fermina szczerze go opłakuje, bo choć ich małżeństwo zostało zawarte z rozsądku, Gdy w pierwszych dniach wdowieństwa otrzymuje list od dawnego wielbiciela, odpisuje na niego z wściekłością i obrazą. z biegiem lat przywiązała się do męża. Później jednak przypomina sobie czasy młodości i jej gniew powoli stygnie. Gdy młodziutka Fermina Daza była jeszcze uczennicą, poznała nieślubnego syna miejscowej sklepikarki, Florentina Arizę. Starszy od niej chłopak obdarzył ją uczuciem, które – jak później się okazało – miało przetrwać ponad pół wieku. Apodyktyczny Lorenzo Daza, ojciec dziewczyny, dołożył wszelkich starań, by rozdzielić młodych, których życie odtąd potoczyło się różnymi torami… Opowiedziana przez Marqueza historia jest pretekstem do ukazania kawałka dziejów Karaibów i lokalnego kolorytu…

„TAJEMNICA NOCY „DĘBA””, Jerzy Borkowski- recenzja książki
Recenzje Książek / 9 grudnia 2016

Patriotyzm jest czasem utożsamiany z nacjonalizmem i niektóre środowiska każą się go wstydzić. Są kraje, w których wręcz się go tępi, promując w zamian wielokulturowość. Niezależnie od tego, jak oceniamy podobne działania, musimy przyznać, że w Polsce patriotyzm zawsze był uznawany za najwyższą cnotę. Kiedyś promowano go wśród dzieci od najmłodszych lat, dziś jakby o tym zapomniano. W najnowszej literaturze nie ma miejsca na historię i miłość ojczyzny. Są za to koszmarne Karolki i niesforne Zuzie, beztroska zabawa, która nigdy nie kończy się źle, nawet przy największej bezmyślności. Dla nie co starszej młodzieży mamy bzdury w rodzaju „Zmierzchu”, „Monster High” czy „Pamiętnika nastolatki (albo księżniczki, do wyboru)”. Wyłom w ogłupiającym murze robi książka Jerzego Borkowskiego „Tajemnica nocy „Dęba””. Wojtek Chrząstowski jest z pozoru zupełnie zwykłym licealistą. Gra w piłkę, wypatruje oczy za koleżanką z klasy i stawia się szkolnemu zabijace. Nie każdy wie, że Wojtek ma też nietypową dla jego wieku pasję. Interesuje go historia „Żołnierzy Wyklętych”. Czyta każdą pozycję na ich temat, która wpadnie mu w ręce. W ogóle lubi czytać i prawie całe kieszonkowe wydaje na książki. Pewnego dnia przeżywa coś nieoczekiwanego. Nawiedza go duch jednego z Żołnierzy Wyklętych, o pseudonimie „Dąb”. Widmo zapomnianego bohatera powierza mu zadanie,…

„LUDZIE,LUDZIE” Ewa Wojdyłło- recenzja książki
Recenzje Książek / 3 grudnia 2016

Psychologia bywa nazywana „pseudonauką” i wyśmiewana. Nie da się jednak ukryć, że w teoretyzowaniu na temat ludzkiej naturze psycholodzy nie mają sobie równych. Bardzo ładnie dzielą ludzi na grupy pod kątem zachowania i cech charakteru, co ciekawie wypada w publikacjach naukowych – w życiu nie jest aż tak proste, jakby się wydawało. Powiem szczerze: ja sama nie poważam psychologii jako nauki. Według mnie narobiła więcej złego niż dobrego, każąc traktować bandytów jako „ludzi z problemami”, co tak chętnie podchwycili adwokaci, i wykoślawiając kompletnie system wychowania młodego pokolenia. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że książki psychologiczne czyta się bardzo dobrze. Autorzy lubią je ozdabiać ciekawymi przykładami z własnej praktyki, oczywiście takimi, które pasują do ich teorii. A ile nie pasuje? Lepiej nie pytajmy, bo odpowiedź mogłaby nas zaskoczyć. Emocjonalny wampir? Narcyz? Perfekcjonista? Nieokrzesany? Jacy właściwie jesteśmy? Ewa Wojdyłło podejmuje się odpowiedzieć na to pytanie. Jest nie tylko psychologiem, ale też uzdolnioną pisarką. Jej książka „Ludzie, ludzie” opowiada o kilku wybranych typach patologicznej osobowości. Są to patologie mniej groźne niż typ sadystyczny morderca czy seryjny gwałciciel, za to bardzo utrudniające życie wszystkim dookoła. W szczególności narażeni są członkowie rodziny, współpracownicy i partnerzy. Autorka opisuje poszczególne typy z wdziękiem i dużą dawką…

„PORWANIE DONI AGATY” Gudrun Pausewang – recenzja książki
Recenzje Książek / 23 listopada 2016

Wszyscy kochamy kryminały. Wątek zbrodni lub przynajmniej przestępstwa pojawia się też w wielu powieściach, nie będących kryminałami, i znakomicie ożywia akcję. W książce niemieckiej pisarki Gudrun Pausewang niewątpliwe przestępstwo – porwanie – staje się jedynie pretekstem do stworzenia wspaniałej, przesyconej humorem, a jednocześnie ostrej do bólu satyry na społeczeństwo. „Porwanie doni Agaty” jest przede wszystkim prozą obyczajową, i to bardzo zaangażowaną. Pewnego popołudnia dona Agata, najbogatsza kobieta miasta Andagoya, położonego gdzieś w Ameryce Łacińskiej, zostaje porwana wprost ze swego domu. Choć cała miejscowa policja zostaje natychmiast postawiona na nogi, starsza pani znika bez śladu. Jej dwaj siostrzeńcy, naczelnik policji i burmistrz, robią co w ich mocy. Gdy dostają listy z żądaniem wysokiego okupu, postanawiają zapłacić, byle tylko porwana kobieta wróciła cało do domu. Cała Andagoya śledzi z zapartym tchem bieg poszukiwań. Nikt z postronnych nie zdaje sobie sprawy, że siostrzeńcy doni Agaty mają tak naprawdę w nosie ciotkę, zależy im tylko na jej niebagatelnym majątku, zaś ich żony wręcz życzą kobiecie śmierci. Tymczasem porywacze, wbrew pozorom, nie są wcale kryminalistami. To czterech drobnych kombinatorów z przedmieścia – Teotocopulos, właściciel sklepiku z dewocjonaliami, Lollo, akwizytor fabryki tychże, mechanik samochodowy zwany Mulatem i Poeta, bezrobotny marzyciel. Okup za donę Agatę ma im dać…

Harry Potter i Przeklęte Dziecko – Recenzja Książki
Recenzje Książek / 23 października 2016

Kiedy w dniu wczorajszym rozpoczynałem czytać pierwsze słowa Harrego Pottera i Przeklętego Dziecka tętno biło mi z szybkością i siłą, jakiej nie odczuwałem od dawna. Czytanie pierwszych od wielu lat oficjalnych przygód Harrego Pottera (Nie napisanych przez fanów a J.K. Rowling) było doznaniem tak przejmującym, że zapomniałem dokonać tradycyjnego rytuału powąchania nowej książki – zrobiłem to dzisiaj rano i zadziwiająco słabo pachniała tuszem i papierem. Przez miesiące, które upłynęły od brytyjskiej premiery Przeklętego dziecka mentalnie odciąłem się od czytania czegokolwiek związanego z Harrym Potterem – co było uciążliwe biorąc pod uwagę moje każdoroczne wakacyjne odświeżanie znajomości. – Nie czytałem wersji brytyjskiej, nie czytałem spojlerów, recenzji i opinii. Chciałem żeby moje doznanie literackie czytania Harrego Pottera i Przeklętego Dziecka oraz pisanie tej recenzji było czyste i nieskażone niczyimi opiniami. Minęło dziesięć godzin od kiedy skończyłem czytać książkę i z chłodną głową muszę przyznać, że doznałem fabularnego i literackiego gwałtu na mojej osobie. Scenariusz, nie fabularyzacja. To o czym musi pamiętać każda osoba sięgająca po tą książkę, to fakt, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko nie jest fabularyzacją sztuki teatralnej a jej scenariuszem, transkryptem tego co ma dziać się na scenie i widowni. Książka nie jest podzielona na rozdziały a akty i…