Harry Potter i Przeklęte Dziecko – Recenzja Książki

23 października 2016

Harry Potter i Przeklęte Dziecko OkładkaKiedy w dniu wczorajszym rozpoczynałem czytać pierwsze słowa Harrego Pottera i Przeklętego Dziecka tętno biło mi z szybkością i siłą, jakiej nie odczuwałem od dawna. Czytanie pierwszych od wielu lat oficjalnych przygód Harrego Pottera (Nie napisanych przez fanów a J.K. Rowling) było doznaniem tak przejmującym, że zapomniałem dokonać tradycyjnego rytuału powąchania nowej książki – zrobiłem to dzisiaj rano i zadziwiająco słabo pachniała tuszem i papierem.

Przez miesiące, które upłynęły od brytyjskiej premiery Przeklętego dziecka mentalnie odciąłem się od czytania czegokolwiek związanego z Harrym Potterem – co było uciążliwe biorąc pod uwagę moje każdoroczne wakacyjne odświeżanie znajomości. – Nie czytałem wersji brytyjskiej, nie czytałem spojlerów, recenzji i opinii. Chciałem żeby moje doznanie literackie czytania Harrego Pottera i Przeklętego Dziecka oraz pisanie tej recenzji było czyste i nieskażone niczyimi opiniami.

Minęło dziesięć godzin od kiedy skończyłem czytać książkę i z chłodną głową muszę przyznać, że doznałem fabularnego i literackiego gwałtu na mojej osobie.

Scenariusz, nie fabularyzacja.

To o czym musi pamiętać każda osoba sięgająca po tą książkę, to fakt, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko nie jest fabularyzacją sztuki teatralnej a jej scenariuszem, transkryptem tego co ma dziać się na scenie i widowni. Książka nie jest podzielona na rozdziały a akty i sceny składając się niemal wyłącznie z dialogów. Zastanawiałem się nawet, czy recenzja ta nie powinna się znaleźć w dziale recenzji filmowych zamiast literackich.

Nie twierdzę, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko jest zły gdyż nie jest fabularyzacją. Wprost przeciwnie, osobiście uwielbiam czytać scenopisy i scenariusze filmów – sprawiają one satysfakcję mojej wyobraźni. Jeśli jednak nie lubujecie się w czytaniu scenariuszy teatralnych lub dzieł Wiliama Shakespeare i nie jesteście zagorzałymi fanami Harrego Pottera, którzy muszą tą książkę przeczytać, trudno mi ją polecić.

Historia Przeklętego Dziecka.

Scorpius Malfoy i Albus Severus PotterNie może być mojej recenzji literackiej bez podzielenia się spojlerami, więc część dalszą recenzji czytacie tylko na swoją odpowiedzialność.

Harry Potter i Przeklęte dziecko rozpoczyna się w miejscu, w którym pożegnaliśmy Harrego Pottera ponad dziewięć lat temu. Na stacji Kings Cross w roku 2017, kiedy do szkoły po raz pierwszy wyrusza jego młodszy syn. Albus Severus Potter, który nosi imiona po dwóch wielkich dyrektorach Hogwartu… resztę prawdopodobnie znacie – mała dygresja, czy Twórcy sztuki nie mogli poczekać z jej premierą dwa lata i wystawić ją po raz pierwszy 1 września 2017 roku, kiedy Albus naprawdę wyrusza do szkoły?

Wszystko niby zaczyna się normalnie, jak każda historia o Harrym Potterze, tyle że teraz będziemy śledzić losy nowego pokolenia. Powoli jednak zaczynamy dostrzegać rysy na tym obrazie. Harry Potter i Przeklęte Dziecko to sztuka teatralna. Domeną sztuki teatralnej jest to, że musi swoim widzom wszystko powiedzieć i pokazać. Nie mają oni szerokich kadrów i przeskoków akcji jak w kinie, by mogli poznać Backstory każdej postaci. Nie mają również całych fabularyzowanych akapitów jak ma to miejsce w tradycyjnej książce. Czytana sztuka teatralna może przez to wydawać się nazbyt infantylna i przerysowana. To nie infantylność i przegadanie jest jednak problemem Przeklętego Dziecka, a niespójność fabularna z tym, co J. K. Rowling wyjawiła przez lata w wywiadach, oraz zachowania postaci. Już w pierwszych chwilach, w których możemy obserwować Rose Weasley, córkę Rona i Hermiony, widzimy że nie jest ona taka jak we wcześniejszych opisach autorki i nie jest taka, jak jej rodzice. Nigdy w życiu córki Hermiony i Rona żaden z fanów Harrego Pottera nie uzna za osobę, która będzie piętnować ludzi i wierzyć w szargające opinie plotki nim dotrze do prawdy, a taka jest Rose, która chce zabrać Albusa z przedziału Scorpiusa Malfoya nie dlatego, że jest to Malfoy, a ze względu na krążące plotki, jakie? Tego dowiecie się czytając.

Życie Albusa Severusa, tytułowego Przeklętego Dziecka nie jest sielanką jakiej moglibyśmy się spodziewać. Jest synem wielkiego Harrego Pottera, od którego wszyscy oczekują, że będzie kimś wielkim, że dorówna swemu ojcu. Albus chce być tylko sobą, a jest Synem Pottera, któremu beznadziejnie idzie w szkole i w dodatku dostał się do… Slytherinu. Potter Ślizgon z umiejętnościami magicznymi Nevilla Longbottoma. Przeklęte Dziecko, które odziedziczyło po poprzednim pokoleniu wszystko co najgorsze, nazwisko, dom, brak umiejętności magicznych i tylko jednego przyjaciela, który jest tak samo odtrącany jak on.

Dobrze, że mają ze Scorpiusem siebie nawzajem.

Nie będę się skupiał w recenzji Przeklętego Dziecka na całej historii, gdyż jest ona spójna, logiczna, a nawet nader ciekawa. Poznajemy elementy magicznego świata, nad którymi się nigdy nie zastanawialiśmy, jak choćby historię czarownicy pchającej wózek ze słodyczami w Hogwart Expressie, czy system kanalizacyjny Hogwartu… To ostatnie faktycznie nigdy mnie nie zastanawiało, ale teraz bogatszy jestem o jego poznanie.

Przedstawienie dawnych postaci w Harry Potter i Przeklęte Dziecko.

Dorośli Ron Draco i HarrySkupmy się na znanych nam postaciach. J. K. Rowling nie potrafi pisać dorosłych postaci lub też – co bardziej prawdopodobne – nie radzi sobie z napisaniem historii swoich bohaterów starszych o 19, 20, 21, 22 lata, bo na przestrzeni aż czterech lat dzieje się główny wątek tej historii, jeśli nie weźmiemy oczywiście pod uwagę podróży w czasie. Niemal wszystkie postacie – z jednym wyjątkiem – znane nam z wcześniejszych książek, są fatalnie napisane.

Nasi główni bohaterowie, których tak dobrze znamy z siedmiu poprzednich książek, Harry, Ron, Hermiona, profesor McGonagall są osobami wyjętymi z kart siódmego tomu, które postarzały się o dwie dekady w tym czasie nie rozwiązując żadnego ze swoich problemów. Harry Potter nadal jest osobą, która zmaga się z tym, że wystawia się go na firmament za to co zrobił jako dziecko i osobą oskarżaną o szukanie poklasku i zainteresowania. Hermiona to Minister Magii, której głównym zadaniem zdaje się być tłumaczenie Harremu, że ma przyjaciół i powinien skupić się na teraźniejszości. Ron to Ron. On nigdy nie zmądrzał. Jeśli weźmiemy nastolatków z masą problemów emocjonalnych i postarzymy ich o dwadzieścia lat dostaniemy grupę zgorzkniałych i sfrustrowanych osób w średnim wieku, które powinny pół dnia spędzać na psychoterapii. Harremu przydałoby się spędzać tam nawet całe dnie.

Na tle tych postaci pozytywnie wybija się Draco Malfoy, który mimo kiepskiego początku, w którym wydawał się być swoim kopią swojego ojca przeobraża się w postać, która przez dwadzieścia lat przepracowała swoje problemy. Dorosła, zrozumiała błędy, wyciągnęła z nich wnioski i ruszyła naprzód. Wszystkie fanki Draco Malfoya powinny być zachwycone, a J. K. Rowling, która zawsze utrzymywała, że Draco to postać zła do szpiku kości ma poważną dziurę fabularną.

Źle się czyta historię w której bohaterowie znani z dowcipu i niekonwencjonalnych pomysłów tracą swoją oryginalność stają się sfrustrowani, w przypadku Harrego nawet nadużywający władzy. Źle się czyta ją tym bardziej, że Harry Potter i Przeklęte Dziecko opowiada świetną historię o nowym pokoleniu i gdybyśmy wycięli z niej wszystkie sceny ze starymi bohaterami otrzymalibyśmy dzieło na miarę J. K. Rowling, do którego czytelnicy wracaliby wielokrotnie z chęcią odkrywania najdrobniejszych szczegółów, które wcześniej mogły uciec ich wyobraźni.

Harry Potter i Przeklęte Dziecko zasługuje na recenzję która da mu mocną ocenę 9/10 i kiedy tylko nauczę się ją czytać tak, by omijać wszystkie sceny z Harrym i dawnymi bohaterami na pewno taką ocenę wystawię.

W chwili obecnej Herrego Pottera i Przeklęte Dziecko mogę obdarzyć jedynie solidnym

7/10 i jest to ocena fana.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (1 głosów, średnia: 4,00 z 5)
Loading...

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *