Poskromienie Złośnicy

15 kwietnia 2016

poskromienie złośnicyKrytykowanie Szekspira to rzecz śliska. Wiadomo, mistrz, z mistrzem się nie polemizuje. Szczęśliwie nigdy nie zwracałam większej uwagi na autorytety, jedynie na moje własne odczucia względem czytanego dzieła. „Mistrzowie” mnie nie wzruszają. Natomiast to, co napisali – jak najbardziej. Szekspira nie lubię. Według mnie był psychopatą, który na szczęście wyżywał się na papierze, nie w rzeczywistości, a jego sztukami można dodatkowo dręczyć więźniów, celem uczciwego obostrzenia kary. Dziś jednak zanalizuję jedną z jego łagodniejszych sztuk – co nie znaczy, że zasługującą na swoją renomę. Jako sztuka bowiem jest po szekspirowsku zręczna, operuje gładkim stylem, ale jej treść… hmmm.

Katarzyna Minola pochodzi z bogatej rodziny. Jej ojciec Baptisto ma tak dość złośliwej córki, że gotów jest dac jej podwójne wiano i odmawia wydania za mąż młodszej, delikatnej i słodkiej Bianki, zanim starsza nie znajdzie stosownego epuzera. W skrytości ducha zgodziłby się nawet na niestosownego, czego dowodem jest, ze chętnie przyjmuje oświadczyny niejakiego Petruchia, cynicznego i brutalnego mężczyzny, który – co potwierdza jego sługa – nie wahałby się podnieść ręki na żonę. Petruchio nie ukrywa, że wybranka jest mu zgoła obojętna, byle miała pieniądze, może być stara, brzydka i mieć tyle wad co gwiazd na niebie (tu cytat).
Słuchaj, Hortensjo, jeśli znasz kobietę

Dosyć bogatą na żonę Petruchia,

(A pieniądz treścią jest moich umizgów),

Niech będzie szpetna, jak Florenta miłość,

Niech będzie stara, jak stara Sybilla,

A sekutnica, jak druga Ksantypa,

Ba! choćby nawet gorszego co trochę,

Na to nie zważam, bo to w moim sercu

Bynajmniej moich nie przytępi uczuć,

Choćby tak była burzliwa i groźna,

Jakby wzburzone fale Adriatyku.

Skoro bogatej szukam w Padwie żony,

Byle bogata, na ślepo ją biorę.

Tym bardziej cieszy go, że może poślubić Kasię – piękną, młodą i zdrową, ale też straszną złośnicę, o czym wie cała Padwa. Stawia sobie za punkt honoru poskromienie jej i zaraz po ślubie wciela swój plan w życie…

Poskromienie złośnicy” to w założeniu komedia. Dziś jednak jest oburzającym paszkwilem na kobiety, mające własne zdanie w jakiejkolwiek kwestii. W pojęciu Szekspira – a i jego współczesnych – kobieta to pożyteczne zwierzątko domowe i nic więcej. Tymczasem Kasia jest jakby pierwowzorem późniejszych sufrażystek, z góry skazanym na przegraną w świecie rządzonym przez mężczyzn. Jest szczera i odważna, w przeciwieństwie do mającej być bohaterką pozytywną młodszej siostry. Bianka to w istocie cicha intrygantka, egoistyczna kokietka i pusta lalka, umiejąca za to podlizać się ojcu, który ją uwielbia. Nie znaczy to, że po swojemu nie kocha i starszej córki, jego postępowanie świadczy jednak o tym, że nie uważa jej za człowieka. Mówi, że Petruchio musi zdobyć jej miłość, ale w istocie urządza zaręczyny nie zważając wcale na protesty Kasi. Ot, takie to były czasy.

Piękna Katarzyna nie chce zgodzić się na to, by traktowano ją jak przedmiot, nie ma jednak wyboru. Może jedynie odstraszać niechcianych wielbicieli wybuchami złości. Nikt jej nie pyta, kogo chce poślubić ani czy w ogóle pragnie wyjść za mąż. Gdy pojawia się zdeterminowany konkurent, zostaje za niego wydana siłą, a więc stała się jego własnością, co on sam potwierdza mówiąc:
Umiem być panem tego, co jest moje,

A żona moja, to własność jest moja,

Mój dom, me meble, spichlerz mój, me pole,

Koń mój i wół mój, mój osioł, me wszystko.

 

Pięknie, prawda? Bardzo po męsku.

Pragnąc stworzyć postać komediowej jędzy stworzył niechcący bohaterkę iście tragiczną – ambitną, świadomą swej wartości i swych praw, inteligentną kobietę, w okrutny sposób (głodem, upokarzaniem i omalże torturami, bo jak nazwać pozbawienie snu?) bezwzględnie stłamszoną przez bezkarnego w świetle ówczesnej umowy społecznej mężczyznę. Musi myć mu posłuszna w każdej kwestii, nawet na jego rozkaz nazywać słońce księżycem. Petruchio zniewala jej ciało i duszę, wywołując u niej syndrom sztokholmski, bo na końcu Kasia nie tylko zgadza się na swą niewolę, ale i wmawia innym kobietom, że powinny bezwarunkowo poddawać się swoim mężom.
Monarsze swemu co winien poddany,

To winna żona swojemu mężowi,

Wstyd mi, gdy widzę szalone kobiety,

Toczące wojnę tam, gdzie na kolanach

Tylko o pokój błagać by powinny,

Gdy chcą panować i słów groźnych użyć,

Tam, gdzie powinny kochać, słuchać, służyć.

Ciała są nasze i miękkie, i słabe,

I burzy świata niezdolne wytrzymać,

By czucia nasze, z ciałem naszym zgodne,

Były uprzejme, miękkie i łagodne.

Biedne robaczki, słabe a uparte!

 

Co obrzydliwy, seksistowski tekst! Tylko mężczyzna mógł napisać coś podobnego.

Warto tu wspomnieć, że podobnie jak wiele sztuk Szekspira, tę też zekranizowano. Role główne zagrali Elizabeth Taylor i Richard Burton, a reżyser (Franco Zefirelli) zmienił nieco treść, czyniąc prostaka Petruchio mniej gburowatym i bezwzględnym, ale na szczęście i zakończenie, dodając do niego niespodziewany akcent. Gdy filmowy Petruchio wypowiada słynną kwestię „Pocałuj mnie, Kasiu”, jego żona pokazuje mu język i ucieka. Był to ukłon w stronę współczesnych kobiet, dla których ta sztuka jest po prostu obrazą. Jeszcze dalej poszli twórcy komediowego serialu „Moonlighting”, u nas emitowanego pod nazwą „Na wariackich papierach”. W jednym z odcinków Bruce Willis i Cybil Shephard odgrywają własną wersję, w której to Katarzyna przekonuje Petruchia, że warunkiem szczęścia w małżenństwie nie jest dominacja nad kobietą. Szekspir przewróciłby się w grobie, a śmiem twierdzić, że taki cios w kark zrobiłby mu bardzo dobrze.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *