„SIEDMIOKSIĄG GRZECHU”, Michał Gołkowski – półmetek
Artykuły / 24 listopada 2019

O twórczości Michała Gołkowskiego pisałam już niejeden raz. Od momentu ukazania się „Ołowianego świtu” jestem jego recenzentką i zagorzałą fanką, a to coś, co nie zdarza mi się przy okazji każdej książki, którą otrzymuję do oceny. Fenomen tego autora polega między innymi na tym, że dosłownie „łykam” każdą jego powieść, niezależnie od spraw, które porusza, nawet jeśli należy do nurtu przeze mnie nielubianego. Nie znoszę, na przykład, powieści wojennych – a jednak bez problemu przeczytałam „Stalowe Szczury„. Heroic fantasy, wyjąwszy nieśmiertelnego „Conana” (i to wyłącznie oryginał pióra R.E. Howarda, żadne kontynuacje, oraz, w pewnej mierze, „Herkulesa”), unikam jak najstaranniej. Powodem jest to, o czym wspomniałam wcześniej, że nie cierpię tematyki wojennej, a co za tym idzie, opisów bitew, rzezi i tym podobnych przyjemności. A jednak czytam „Siedmioksiąg grzechu„, mimo że na domiar złego w tym cyklu mamy do czynienia nie tyle z bohaterem, co z antybohaterem. Michał Gołkowski przedstawił czytelnikowi wyjątkową paskudę moralną. Zahred, o którego mrocznych początkach nie wiemy nic pewnego, to masowy morderca, psycho-i socjopata najwyższej rangi. Jeśli nawet istnieje dla niego coś świętego, to na pewno nie jest tym czymś ludzkie życie. Szafuje nim aż nazbyt łatwo, nie oglądając się na nic ani na nikogo. Czy nienawidzi ludzi, czy…

„KAŻDA Z NAS BYŁA EWĄ” – Colleen C. Mitchell
Recenzje Książek / 10 listopada 2019

O tym, co znaczy bycie kobietą, powstało już multum książek. Kobiecość naświetlono już z każdej możliwej strony – naukowo, religijnie, i z punktu widzenia każdej możliwej ideologii. Można czasami zadumać się nad tym, czy naprawdę ludzkość nie ma większych problemów niż to, jak postrzegać rolę kobiety we współczesnym świecie. I jeszcze, czy naprawdę kobiety całego świata potrzebują, by wszyscy dookoła mówili im, jak mają czuć i co o sobie myśleć? Może nie. Jednak w dzisiejszym zalewie rozmaitych ideologii niejedna z nas czuje się po prostu zagubiona i chwilami nie wie już, w co ma wierzyć. Popularne seriale przekonują, że ma być wyzwolona, bezpruderyjna i pozbawiona wszelkich zahamowań. Że może zmieniać facetów jak rękawiczki, upijać się co noc po barach, a i tak wszyscy będą ją kochać. Ze powinna bawić się całe dnie i mimochodem robić karierę (nawet gdy nie ma po temu żadnych kwalifikacji), oczarowując wszystkich dekoltem i kuszącymi spojrzeniami. Reklamy i kolorowe pisemka dodają, że ma też być zawsze piękna, szczupła, młoda, elegancka i uśmiechnięta. Najlepiej też bogata z domu, ale jeśli nie jest, pieniądze może zdobyć, wykorzystując bez skrupułów zakochanych w niej mężczyzn. po to przecież jest piękna, kusząca i tak dalej. A gdzie w tym wszystkim prawdziwa…