„LUCYFER” – omówienie serialu
Recenzje seriali / 20 maja 2020

Trudno powiedzieć, żeby diabeł cieszył się wśród ludzi wielką sympatią. Jest to postać, która po prostu zupełnie się do lubienia nie nadaje, chociaż przyznajmy to, jest konieczna. Można bowiem nie lubić strażników więziennych, ale chcąc izolować przestępców, trudno się bez nich obyć.Dla chrześcijanina jest to bezwzględny wróg wszystkiego, co dobre, z tego powodu właśnie czczą go sataniści. Hinduiści mogą postrzegać go jako jednego z demonów ich panteonu. Azjaci w ogóle nie rozumieją, kim dla ludzi zachodu jest szatan, gdyż ich interpretacja świata widzialnego i niewidzialnego jest diametralnie różna od naszej, podobnie jak pojęcie dobra i zła. A czym on jest dzisiaj dla nas, w epoce lotów na księżyc, tabletów i medycyny nuklearnej? Trudno powiedzieć. Bardzo dobrą analizę przydatności diabła w panującym obecnie porządku wszechrzeczy przedstawił Kornel Makuszyński w swym satyrycznym opowiadaniu „Pan z kozią bródką” (polecam).Warto też zauważyć, że i w demonologii ludowej diabły pełniły niejednoznaczną rolę. Z jednej strony były kusicielami, podstawiającymi człowiekowi nogę, a z drugiej szafarzami sprawiedliwości, zabierały przecież do piekła złych ludzi, co im się słusznie należało. A jaki jest ekstremalnie współczesny model szatana? O aniołach co nieco wiemy – takie seriale jak „Autostrada do nieba”, „Dotyk anioła” czy „Józefinka” widzieli chyba wszyscy. Ale diabeł? Detektyw…