Ballada o czarnym kolorze

28 sierpnia 2020

Raz pewien wybitny profesor
Z Akademii Plastycznej w Bambuko
Wykrzyczał studentom, że nie są oni godni
zajmować się sztuką

No bo nawet zupełny wie głupek
Który liznął cokolwiek na ten temat
że kolorów przeróżnych jest kupę
A czarnego
Co czarnego?
A czarnego natomiast to nie ma

Mamy żółty, niebieski i fiolet
A po czarnym – to nawet non olet
Jest tu jasnozielony i róż
No i nie ma czarnego, nie ma i już

Zaszemrali speszeni studenci
którzy chcieli nauce być wierni
“Ten profesor nam chyba coś kręci
no bo jak tu malować bez czerni?

Tyle przecież czarnego jest wokół
żaden edykt nie zniesie go szumny
Bez czarnego nie zrobi się kroku
od kołyski
od kołyski
przez życie do miski
pardon, do trumny.”

Mamy szary, brązowy i granat
A czarnego to nawet i grama
Jest tu sjena palona i oranż
A na czarne to dzisiaj nie pora!

I tak nowa powstała idea
dzieł wspaniałych rzucając nam worek
według których i Kali, i Mea
są zieloni jak młody szczypiorek.

Niech nikomu obrazu nie spaczy
taki zakaz z katedry rzucony
Jeśli nie ma czarnego, to znaczy
że gdzieniegdzie
Co gdzieniegdzie?
Że gdzieniegdzie prześwieca czerwony

Wszystkie barwy istnieją w przyrodzie
Tylko ślepy nie dojrzy ich co dzień
Wniosek pcha się tu szpilą namolną
Czarny jest!
Czarny jest!
Czarny jest – lecz go widzieć nie wolno

Kabaret Olgi Lipińskiej

Autor: Eviva

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *