Indianin, którego nie było
Artykuły / 5 listopada 2018

Któż z nas nie zna dzielnego i szlachetnego Apacza, Winnetou i jego brata krwi, Old Shatterhanda? Odważni, honorowi, połączeni niezwykłą przyjaźnią, choć pochodzący z różnych krajów i różnych kultur. Gotowi wskoczyć w ogień jeden za drugiego, zawsze dotrzymujący słowa i szlachetni ponad zwykła ludzką miarę. To retoryczne pytanie skierowane jest rzecz jasna do Europejczyków, bo w Ameryce, jak na ironię, Karol May i jego ukochane dzieło są traktowani raczej obojętnie. A przecież zdawałoby się, że powinni być oczarowani historią szlachetnego Apacza i jego brata krwi rodem z Europy. A tu figa. I nic w tym dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę całokształt. Bo w końcu co jak co, ale biali Amerykanie historię swego (?) kraju znają choć trochę, a ci rdzenni poprzewracaliby by się pewnie ze śmiechu, gdyby cykl książkowy sympatycznego Niemca wpadł im w ręce. Mało jednak prawdopodobne, by tak się stało, gdyż – jak wspomniałam wcześniej – w „ojczyźnie Winnetou” książki Karola Maya są prawie nieznane. . „Winnetou” czyta się wspaniale, zwłaszcza gdy człowiek ma te naście lat. Porywająca opowieść o męskiej przyjaźni, poświęceniu i przygodach, osadzona w realiach Dzikiego Zachodu… Stop! O Dzikim Zachodzie autor wiedział tyle, ile sam wymyślił – prawda, że na podstawie wzmianek i rycin w…

„SPIŻOWY GNIEW” – premiera
Artykuły / 18 marca 2018

Michał Gołkowski to bez wątpienia fenomen – pisze szybko niczym elektryczna maszyna do pisania (kto je dziś pamięta?), a z tematu na temat przeskakuje ze zwinnością pasikonika. Zaczynał jako pisarz eksplorujący świat STALKERa, potem skupił się na I Wojnie Światowej („Stalowe Szczury”), mimochodem skoczył do lat 90’tych ubiegłego wieku („Moskal”), by wreszcie napisać powieść, osadzoną w realiach wczesnej epoki brązu. Dlaczego akurat w czasach tak odległych? Według Meesha – bo tak naprawdę nic o nich nie wiemy i możemy sobie tę pustkę wypełnić, czym chcemy. Oczywiście, za pośrednictwem odpowiednio zdolnego pisarza. Ci, którzy uczestniczyli w premierze książki „Spiżowy gniew”, pierwszego tomu serii, obliczanej wstępnie na siedem części, otrzymali wyjaśnienie z ust samego autora. Inni będą mogli wysłuchać jego wypowiedzi na podcastach (na pewno będą), albo przeczytać tam, gdzie go zacytują. Że był na Krecie i w tamtejszym muzeum oglądał eksponaty, że był na pizzy z rednaczem Fabryki Słów i zgadało się, o czym jeszcze mógłby napisać, że od zawsze fascynował się „Iliadą”… Słuchacze oczywiście mogli zadawać pytania, jakie chcieli i paru nawet to zrobiło. Byłoby ich więcej, ale ciężko wymyślać sensowne pytania, gdy człowiekowi – z przeproszeniem – nogi w rzyć włażą. A niestety kończyny uszu nie mają i nawet najciekawsza przemowa ich…

O Michale Gołkowskim słów kilka
Artykuły / 16 maja 2017

„Jestem złym człowiekiem.” Tak mówi o sobie Michał Gołkowski, i mówi to serio. Jego wypowiedź to nie jest próba wdzięczenia się do czytelników ani mówieniem á rebour. On naprawdę uważa się za złego faceta i ostrzega innych, by nie dali się zwieść jego urokowi osobistemu. Rzeczywiście, trudno się mu oprzeć i to wcale nie dlatego, że jest przystojnym, pewnym siebie światowcem – bo jest. Jednak oprócz walorów czysto fizycznych może poszczycić się dużą dozą osobistego uroku i błyskotliwą inteligencją, co jest bardziej seksowne niż najpiękniejsze nawet ciało. Przyciąga ludzi do siebie niebanalną osobowością i myślę, że nikt nie wierzy jego przytoczonej na początku deklaracji. Trudno uwierzyć by ktoś, kogo lubimy, naprawdę był zły, a tego autora naprawdę lubimy. Potrafi zdobyć sobie ludzkie serca. Jest nie tylko utalentowanym pisarzem, ale też świetnym gawędziarzem, o czym przekonuje się każdy, kto trafi na jego spotkanie autorskie. Dysponuje dużą wiedzą z różnych dziedzin i potrafi ją bardzo ciekawie przekazać. Nie stroni przy tym od kontaktu z fanami. Z uwagą wysłuchuje każdego pytania i na każde odpowiada – poważnie lub wesoło, ale zawsze z szacunkiem dla pytającego. Kluczowe słowo – „szacunek”. Wielu pisarzy zatraca go w miarę rozwoju kariery, tymczasem brak szacunku dla fanów to…

Carrie Fisher nie żyje. Aktorka odeszła po rozległym zawale.
Artykuły / 27 grudnia 2016

Ze smutkiem donosimy, że nasza ukochana księżniczka Leia, Carrie Fisher nie żyje. Odeszła od nas w otoczeniu rodziny w szpitalu po niedawnym ciężkim zawale. Aktorka z Odległej Galaktyki Carrie Fisher, córka gwiazdy Hollywood Debbie Reynolds karierę rozpoczęła od występów na Broadweyu jako 17 letnia dziewczyna, ale to rola młodej księżniczki Lei Organy w Gwiezdnych Wojnach z 1977 roku przyniosła zaledwie 21 letniej wówczas aktorce status międzynarodowej gwiazdy i symbolu seksu, do którego kolejne pokolenia mężczyzn niezmiennie wzdychają od niemal 40 lat. W swojej karierze aktorka wystąpiła w przeszło 40 filmach, żadnej jednak nie przyniósł jej sławy i uznania publiczności równego kreacji w Gwiezdnych Wojnach. Przez lata aktorka zmagała się z licznymi nałogami i chorobą afektywną dwubiegunową, do której publicznie przyznała się w jednym z wywiadów wywołując szok wśród szerokiej rzeszy fanów. W ostatnich latach wydawało się, że aktorka wraca do formy. Ekscytację fanów wzbudziła jej kreacja w filmie Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy z 2015 roku gdzie ponownie wcieliła się w postać Lei Organy, generał Ruchu Oporu w odległej galaktyce. Aktorkę po raz ostatni będziemy mogli zobaczyć w zapowiedzianym na grudzień 2017 roku Gwiezdne Wojny: Epizod VIII. Jaką rolę odegrała jej postać w tej produkcji? Czy planowany był jej powrót w…

Wojenne dzieciństwo w książce i filmie
Artykuły / 23 grudnia 2016

W czasach, gdy byłam jeszcze uczennicą podstawówki, jedną z mych ulubionych lektur była książka Mariana Brandysa „Dom utraconego dzieciństwa”. Opowiada ona o kilku latach z życia czterystu sierot, przyjętych w Polsce podczas wojny koreańskiej. Straszliwie doświadczone przez los dzieci, trzymane w żelaznych ryzach przez koreańskich opiekunów, przybyły do obcego im kraju. Ludzie tu mówili niezrozumiałym dla nich językiem, jedzenie miało dla nich dziwaczny smak, a na dodatek kazano im spać na dziwnych drewnianych konstrukcjach, zamiast po ludzku, na podłodze. Początkowo nieufne i zamknięte w sobie sieroty powoli przekonywały się, że Polacy, choć zewnętrznie podobni do znienawidzonych „miguk”, czyli Amerykanów, są życzliwi i chcą im pomóc. W miarę gdy coraz więcej rozumiały z miejscowego języka, przywiązywały się do serdecznych z natury Polaków i po jakimś czasie opowiedziały im swoje przeżycia, niemal równie straszne, jak obrazki z Powstania warszawskiego. Dzieci z koreańskiego sierocińca w Polsce, zdjęcie archiwalne Nie można oburzać się dziś na to, że książka, poza bardzo ludzkim aspektem, ma też wydźwięk propagandowy. Trzeba wziąć pod uwagę to, w jakich czasach powstała. Ja sama dorastałam w tych czasach i nie ma co się dziwić, że wierzyłam święcie w to, co autor napisał. A to znaczy: że Amerykanie zachowywali się w Korei jak…

Weekend prawie za nami.
Artykuły / 13 listopada 2016

Długi weekend już prawie za nami. Co udało wam się przeczytać, a może wcale nie wyszliście z łóżka? Opowiadajcie! Zapisz Zapisz

XX Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2016 – Relacja
Artykuły / 30 października 2016

Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie 2016 dobiegają końca. Po raz kolejny odbyły się one na terenie Expo Kraków, którego otoczenie z roku na rok mniej przypomina strefę walk w syryjskim Aleppo, a bardziej podmiejską dzielnicę sypialną. To już po raz XX autorzy, wydawcy i czytelnicy spotykają się w Krakowie, by porozmawiać, wzbogacić się o kilka nowych przyjaźni i autografów, a przede wszystkim wymienić dużo oszczędności na torby po brzegi wypchane książkami. Niemal 700 Wydawców, księgarń i wystawców zdecydowało się na zaprezentowanie swojej oferty na jubileuszowych Targach Książki, a przedstawiciele naszej redakcji byli tam z nimi pierwszy raz.   W drodze na targi książki Dla nas przygoda z XX Targami Książki rozpoczęła się już o godzinie 4 rano, kiedy wyruszaliśmy w długą – ponad pięciogodzinną – podróż do Krakowa. Jak się okazuje można w Polsce przejechać pół kraju wygodnym autokarem za grosze, doskonale się w nim wysypiając. W Krakowie byliśmy w samą porę – tuż przed godziną 10’tą – aby załapać się na wypełniony po brzegi tramwaj linii 14, którym zdaje się podróżowało w identycznym celu pół Krakowa. W takich chwilach wracają wspomnienia studenckich czasów, kiedy człowiek ściskał się komfortowo w komunikacji miejskiej w drodze z i na zajęcia. Współpodróżni zresztą…

Poskromienie Złośnicy
Artykuły / 15 kwietnia 2016

Krytykowanie Szekspira to rzecz śliska. Wiadomo, mistrz, z mistrzem się nie polemizuje. Szczęśliwie nigdy nie zwracałam większej uwagi na autorytety, jedynie na moje własne odczucia względem czytanego dzieła. „Mistrzowie” mnie nie wzruszają. Natomiast to, co napisali – jak najbardziej. Szekspira nie lubię. Według mnie był psychopatą, który na szczęście wyżywał się na papierze, nie w rzeczywistości, a jego sztukami można dodatkowo dręczyć więźniów, celem uczciwego obostrzenia kary. Dziś jednak zanalizuję jedną z jego łagodniejszych sztuk – co nie znaczy, że zasługującą na swoją renomę. Jako sztuka bowiem jest po szekspirowsku zręczna, operuje gładkim stylem, ale jej treść… hmmm. Katarzyna Minola pochodzi z bogatej rodziny. Jej ojciec Baptisto ma tak dość złośliwej córki, że gotów jest dac jej podwójne wiano i odmawia wydania za mąż młodszej, delikatnej i słodkiej Bianki, zanim starsza nie znajdzie stosownego epuzera. W skrytości ducha zgodziłby się nawet na niestosownego, czego dowodem jest, ze chętnie przyjmuje oświadczyny niejakiego Petruchia, cynicznego i brutalnego mężczyzny, który – co potwierdza jego sługa – nie wahałby się podnieść ręki na żonę. Petruchio nie ukrywa, że wybranka jest mu zgoła obojętna, byle miała pieniądze, może być stara, brzydka i mieć tyle wad co gwiazd na niebie (tu cytat). Słuchaj, Hortensjo, jeśli znasz…

To ptak! To samolot! Nie, to Supergirl! – Pierwsza super bohaterka wlatuje na ekrany.
Artykuły / 23 października 2015

Już za kilka dni na ekranach telewizorów zagości nowy serial fantastyczny. Supergirl. W ostatnich latach fantastyka telewizyjna przeżywa prawdziwy renesans. Wszystko zaczęło się od serialu Smallville tworzonego przez dziesięć lat na potrzeby stacji WB/CW i to właśnie stacji CW w kwestii seriali fantastycznych zawdzięczamy najwięcej. Po niebywałym sukcesie Smallville zdecydowali się oni na kontynuowanie współpracy ze stajnią DC Comics i wypuścili seriale Arrow, Flash i nadchodzących Legends of Tomorrow. Seriale te łączą osoby producentów, oraz współdzielonego uniwersum, w którym dochodzi do crossoverów. Teraz w ten wszechświat seriali fantastycznych osadzonych w świecie stworzonym przez DC Comics wkracza Supergirl. Na serial Supergirl należy zwrócić uwagę z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, jest to pierwszy serial w nowej erze telewizji. Czasie kiedy produkcje telewizyjne przesiąknięte są efektami specjalnymi do niedawna dostępnymi tylko dla Hollywoodzkich produkcji. W czasie, kiedy są one tak dopracowane, że jesteśmy w stanie uwierzyć, że bohaterowie naprawdę latają w kosmosie i strzelają z broni laserowej 45 minut tygodniowo przez 24 tygodnie w roku. Po drugie dla tego, że nie wiele brakowało, a wcale by nie powstał. Producentami serialu są Greg Berlanti i Andrew Kreisberg, panowie których nazwiska powinniśmy doskonale kojarzyć, gdyż odpowiadają oni za produkcję wyżej wspomnianych seriali Arrow,…

Michał Gołkowski – Spotkanie Autorskie
Artykuły / 25 września 2015

Kiedy po raz pierwszy dostałam do ręki książkę „Stalowe Szczury. Błoto”, byłam nastawiona na „nie”, choc zdążyłam już poznać i polubić styl Michała Gołkowskiego. Po prostu mam odrazę do wojny, nie cierpię książek i filmów, które o niej traktują – dotyczy to w równym stopniu wojen rzeczywiście mających miejsce jak i zmyślonych. Jeśli przeczytałam zarówno „Błoto”, jak i „Chwałę”, drugi tom „Stalowych Szczurów”, to dlatego, że autor pisze wyjątkowo ciekawie. Umie być brutalny w słowach, umie też – gdy trzeba – zagrać na emocjach czytelnika, ale przede wszystkim ma tę „iskrę bożą”, której niesposób nabyć, trzeba się z nią urodzić. Do tego dochodzi profesjonalny warsztat, no i mamy bestseller. W powieściach Gołkowskiego zakochałam się od pierwszej książki, którą był „Ołowiany świt” i nadal uważam jego „stalkerski” cykl za najlepszy, jednak nie mogę nie uznać „Stalowych Szczurów” za świetny kawałek roboty. Drobiazgowa znajomość realiów, także tych mało znanych, wiedza na temat broni i wynalazków z okresu Wielkiej Wojny, naprawdę budzą szacunek. Z tym większym entuzjazmem poszłam na spotkanie z Michałem Gołkowskim, odbywające się w księgarni Empik Junior na Marszałkowskiej w Warszawie. Oczekiwałam zwykłego wieczoru autorskiego, a trafiłam na profesjonalną prezentację, okraszoną pokazem archiwalnych zdjęć, wystawą eksponatów, i muzyką wojskową. Wieczór rozpoczął…