Marsjanin – Andy Weir
Recenzje Książek / 10 lipca 2015

Marsjanin” Andy’ego Weira, to kolejna książka, po którą zapewne nigdy bym nie sięgnął, gdyby nie jej filmowa adaptacja. Samego filmu Scotta jeszcze co prawda nie widziałem, ale nazwisko reżysera skusiło mnie do standardowego dwutaktu książka i jej adaptacja. Takt pierwszy za mną. Niewiele brakowało, a recenzja tej książki wcale by nie powstała. Dlaczego? No cóż, „Marsjanin” napisany jest w pierwszej osobie, a ja takich książek nie znoszę. Większość popularnych i masowo ekranizowanych książek skierowanych do nastolatków pisanych jest obecnie w pierwszej osobie, głównie skupiając się na głównej bohaterce i wychodząc spod pióra autorki. W efekcie stylistyką swoją kojarzą mi się z pamiętnikiem rozhisteryzowanej nastolatki. Całe szczęście Andy Weir nie jest autorką, Mark – główny bohater książki – nie jest bohaterką, a książka faktycznie jest pamiętniczkiem, tyle że nie rozhisteryzowanego, a poważnie wkurzonego naukowca. Właśnie to wkurzenie skłoniło mnie do nie porzucenia jej już po kilku stronach i napisania recenzji tej książki. Główny bohater, Mark Watney, członek ekipy Ares 3. Misji badawczej na Marsa ma przesrane i nie jest to moja opinia, a cytat zaczerpnięty z pierwszego rozdziału. Pamiętacie film Apollo 13? Jeśli nie, to może pokuszę się na jego recenzję za jakiś czas. Musicie go koniecznie zobaczyć. Wracając do Apollo…

Księżycowe Dni – Patrycja Żurek
Recenzje Książek / 20 czerwca 2015

Nie mogę powiedzieć, żebym pasjami kochała książki o wampirach. To znaczy, lubię je bardzo, ale nie te współczesne. Groźny krwiopijca zmienia się tam w nieszczęśliwego chłoptasia, którego koniecznie trzeba przytulić, w jakąś bezradną niunię – nie, to sprowadza cała ideę do absurdu. Ostatnimi „porządnymi” wampirami byli chyba bohaterowie powieści Anne Rice, a i to nie do końca, choć ta autorka zachowała do pewnego stopnia pierwotną koncepcję osamotnienia, drapieżności i śmiertelnej wrażliwości na słońce. W Polsce pisarze „wampiryczni” stanowią margines i rzxadko któremu udaje się przebić na półki księgarskie. A szkoda, bo mamy wspaniałe pióra, choć nazbyt często są one po prostu niedoceniane. – doskonałym przykładem jest tu Halina Bajorska i jej powieść „Ludzie nocy”, niekonwencjonalna i pełna humoru, ale prawie nieznana szerszemu gronu czytelników. Ostatnio zaś wpadła mi w ręce powieść Patrycji Żurek „Księżycowe dni”, stanowiąca jako polsa odpowiedź na „Zmierzch” i tym podobne zachodnie kicze. Odpowiedź, lub może raczej polemikę, gdyż autorka powraca w niej do dawnego wizerunku wampira, acz nie rezygnując z kilku uwspółcześnień. Patricia wiedzie spokojne, poukładane życie, bez stresów i niepokojów. Brakuje jej jednak kogoś, z kim mogłaby je dzielić. Nie ma rodziny i jak dotąd udawało się jeju żyć samotnie, a raczej od przygody do…

Mikołajek w szkole PRL – Maryna Miklaszewska
Recenzje Książek / 13 czerwca 2015

Nie ma chyba człowieka, który nie znałby przebojowego cyklu książek pióra Sempe i Goscinnego o przygodach małego chłopca imieniem Mikołajek oraz jego szkolnych kolegach. Krótkie historyjki, opowiadane z punktu widzenia francuskiego ucznia, skrzą się humorem, a oprócz rozrywki dostarczają też okazji, by poznać trochę francuskiej codzienności. Przede wszystkim tej związanej z dziećmi, ma się rozumieć, ale nie tylko. Mimo tych etnicznych akcentów te opowiadania cechuje pewien uniwersalizm, gdyż śmieszą na całym świecie i wszędzie zdobywają fanów. Podpatrzywszy wdzięk tej serii polska pisarka, Maryna Niklaszewska, stworzyła cykl opowiaduszek, potężnie ośmieszających Polskę Ludową i socerealizm. Cieniutka książeczka, która wyszła spod jej ręki, nosi znaczący tytuł „Mikołajek w szkole PRLu”. Mały chłopiec o imieniu Mikołaj uczy się w typowej polskiej szkole podstawowej, placówce wychowującej przyszłych obywateli socjalistycznej Polski. Chłopiec niewiele wie o politycznych zawirowaniach i jeszcze mniej się nimi przejmuje. Dużo ważniejsza dla niego jest paczka kolegów, do której należą Spytko, Masław, Pękosław, Mściwój, Ziemomysł i Krzesimir. Jest jeszcze Bożydarek, szkolny prymus i powszechnie wyśmiewany maminsynek. Chłopcy reprezentują pełen przekrój ówczesnego społeczeństwa. W ich paczce jest syn „badylarza”, syn milicjanta, a nawet potomek osobnika uznawanego za opozycjonistę, choć czy nim jest, to wielkie pytanie. Większość jednak to dzieci przeciętnych ludzi. Trzymają się razem…

Tajemnica Abigel – Magda Szabo
Recenzje Książek / 6 maja 2015

Pamiętając dobrze o tym, że w czasie ostatniej wojny najeźdźcą były wojska hitlerowskie, łatwo utożsamiamy je tylko z Niemcami. Tymczasem w skład tych wojsk wchodzili też przedstawiciele innych narodów, na przykład Węgrzy. Mało kto o tym pamięta i naszych „bratanków” omija ciężar oskarżeń, spadających na Niemców. Nie jest to sprawiedliwe, ale tak się czasem zdarza. Przeczytanie książki „Tajemnica Abigel” węgierskiej pisarki Magdy Szabo może pomóc polskiemu czytelnikowi w poznaniu sposobu myślenia sojuszników Hitlera i ceny, jaką musieli zapłacić za zły wybór. Albowiem oni też płacili, bo wojna to miecz obosieczny, o czym dążący do niej fanatycy łatwo zapominają.  W Europie trwa wojna. Węgrzy dzielnie wspierają swego sojusznika, Hitlera, płacąc za to coraz większą daninę krwi. Jednak młodzież, jak zwykle, zajęta jest własnymi sprawami i o wielkiej polityce światowej nie myśli. Czternastoletnia Georgina Vitoy, mieszkająca w Peszcie, jest wściekła na swego ojca, ważnego generała. Nie uprzedzając jej o niczym zawozi dziewczynę do ekskluzywnego internatu dla dziewcząt, daleko od stolicy, rozpieszczającej bratanicę ciotki i ukochanego porucznika Kunca. Nowa szkoła okazuje się być jak więzienie – rządzą w niej fanatycy religijni, panuje wojskowy dryl, wszystkie uczennice muszą być jednakowo uczesane i ubrane, nie wolno im ani pisać, ani nigdzie dzwonić bez cenzury nauczycieli….

Niezgodna – Veronica Roth
Recenzje Książek / 9 kwietnia 2015

Przez bardzo długi czas starałem się zrozumieć fenomen gatunku „Teen Novels”, książek pisanych głównie przez kobiety i skierowanych do ludzi młodych i nastolatek. O ile nie trzeba mi długo wyjaśniać powodów popularności Harrego Pottera, bo nie raz go czytałem i podzielam fascynację nim o tyle fenomen „Igrzysk Śmierci” Suzanne Collins, czy trylogii „Niezgodna” Veroniki Roth budzi we mnie mieszane uczucia. Właśnie cyklem Veroniki Roth chciałbym się w tym miejscu zająć. Jeśli chodzi o książki jestem człowiekiem, który ma w zwyczaju robić wszystko od końca. Najpierw przeczytałem Władcę Pierścieni, potem dopiero Hobbita. Najpierw zagłębiłem się w sagę o Geralcie z Rivii, potem dopiero przeczytałem serię opowiadań o nim. Najpierw obejrzałem Harrego Pottera, potem dopiero zabrałem się za jego czytanie. Podobnie było i tym razem. Najpierw obejrzałem „Niezgodną” – o której zresztą również będziecie mogli przeczytać – potem dopiero zabrałem się za czytanie. Recenzja pierwszej części trylogii Veroniki Roth, zatytułowanej „Niezgodna” będzie niejako wypadkową moich odczuć z obejrzenia filmu w reżyserii Neila Burgera i przeczytania jego papierowego pierwowzoru. Gdzie zabiera nas autorka, czyli świat przedstawiony. Powieść Roth wpisuje się w niezwykle popularny w ostatnich latach koncept świata post apokaliptycznego, w którym zdziesiątkowana ludzkość buduje złomy nowej cywilizacji opartej na zasadach niewiele mających…

Demon Ciemności – Tanith Lee – Recenzja
Recenzje Książek / 4 kwietnia 2015

Opowieści o demonach są zazwyczaj dość sztampowe i przewidywalne. Łatwo poprowadzić wątek demona i wielu pisarzy wykłada się na tym myśląc, że tworzą coś, czego jeszcze nie było, podczas gdy w istocie podsuwają czytelnikom wielokrotnie odgrzewane kotlety. Tanith Lee poszła zupełnie inną drogą. Jej „Opowieści z płaskiej Ziemi” eksplorują tematy zupełnie nowe, coś co trudno ogarnąć wyobraźnią. Pierwszym tomem cyklu jest jedna z dwóch „Opowieści” wydanych w Polsce – pozostałe niestety nie zostały przełożone na nasz język. Czytając „Demona ciemności” można tego tylko żałować.  Ażrarn Cudowny jest najwyższym spośród książąt Wazdru, stanowiących arystokracje demonów. Rządzi miastem Druhim Wanaszta oraz jego mieszkańcami: demonami Wazdru, Eszwa i Drinu. Często opuszcza swa podziemną krainę, żeby popatrzeć na świat ludzi i zmącić ich życie starannie obmyślonymi niegodziwościami. Zawsze jednak wraca przed wschodem słońca, którego promienie dla każdego z demonów oznaczają śmierć. Pewnej nocy znajduje w chacie na pustkowiu umierającą kobietę. Zatrzymuje się, by z nią porozmawiać. Choć nie jest jego zamiarem, by ją dręczyć, jego słowa wydają się jej okrutne i przyspieszają śmierć. Ażrarn zabiera jej nowonarodzonego synka, ponieważ dziecko wydaje mu się piękne, i razem z nim wraca w Podziemia. Demony Eszwa wychowują chłopca, który staje się coraz urodziwszy i budzi miłość Księcia….

Życie przed sobą – Emile Ajar
Recenzje Książek / 15 marca 2015

W dzisiejszych czasach trudno jest rozważać sprawę „dobrych muzułmanów”. Rzadko ich widzimy. Świat został zatruty islamem w najgorszej możliwej wersji. Nie chodzi nawet o to, że nie wierzymy w możliwość istnienia takich muzułmanów, którzy nie mordują „niewiernych”, nie kamienują kobiet podejrzanych o cudzołóstwo, nie zmuszają do małżeństwa kilkuletnich dziewczynek i ogólnie mówiąc zachowują się jak zupełnie zwyczajni, porządni ludzie. Wierzymy w to, ale na wszelki wypadek boimy się wszystkich i wolimy żeby trzymali się z dala od nas. Książka „Życie przed sobą” Emila Ajara powstała jednak w innych czasach, kilkadziesiąt lat temu, kiedy nastroje społeczne były zupełnie inne. Czternastoletni Momo jest wychowywany przez panią Rozę, opiekującą się nad dziećmi prostytutek. Starsza pani sama kiedyś zarabiała w ten sposób i dobrze zna środowisko paryskich mętów. Ponieważ ze zrozumiałych powodów nie dostaje emerytury, musi jakoś związać koniec z końcem, a kobiety uprawiające nierząd ufają jej i bez strachu powierzają jej swoje pociechy, bojąc się by władze im ich nie odebrały. Momo pomaga Rozie, która z racji wieku i licznych chorób ma coraz większe trudności z wykonywaniem swej pracy. Kocha swą opiekunkę jak matkę, i stara się ze wszystkich sił, by opieka społeczna nie dowiedziała się o jej złym stanie. Roza obdarza chłopca…

Niezłożone Pocałunki – Ermes Ronchi
Recenzje Książek / 12 marca 2015

W dzisiejszych czasach opisywany lub pokazywany na ekranie pocałunek oznacza zazwyczaj tylko jedno – że ludzie chcą się ze sobą przespać, a przynajmniej są ze sobą w bardzo zażyłych stosunkach, mogących prowadzić dalej. Kiedyś było inaczej. Pocałunek mógł być po prostu wyrazem przyjaźni między dwojgiem ludzi, łączącej ich duchowej więzi. Byli jednak ludzie, którzy wyrzekali się nawet tego – święci. Wbrew powszechnej propagandzie nie byli to wcale chorzy psychicznie masochiści, a ludzie bezgranicznie oddani Bogu. Jednak miłość do Boga nie zawsze może człowiekowi z krwi i kości wystarczyć. I nie chodzi tu wcale o sycenie naturalnych popędów. Z nimi święci dawali sobie radę, i to bez uciekania się do samookaleczeń, jak legendarny święty Orygenes. Potrzebowali jednak duchowych przyjaciół i trudno dziwić się temu, że czasami byli to przyjaciele odmiennej płci. Mówi o tym książka Ermesa Ronchi „Niezłożone pocałunki”. Wszyscy potrzebujemy przyjaciół. To podstawowa ludzka potrzeba i święci nie mogą być tu wyjątkiem. Też przecież są ludźmi. Autor przedstawia to na przykładzie dwóch średniowiecznych świętych, Bernarda i Franciszka oraz świętej Teresy z Avila, jedynej kobiety, która zyskała tytuł Doktora Kościoła. Stało się to w czasach, gdy rola kobiety w świecie chrześcijańskim była bardzo ograniczona, a przedstawicielki płci żeńskiej uważano za istoty…

Z poczwarek w motyle – Patrycja Żurek – Recenzja
Recenzje Książek / 11 marca 2015

Prawie każdy człowiek ma inną twarz dla świata, a inną dla ludzi którym ufa. Często sam nie wie, jakie moce w sobie ukrywa i do czego jest zdolny. Potrzebuje tylko impulsu, który wyzwoli w nim jego prawdziwe „ja” i pozwoli mu zrzucić dotychczasowe łańcuchy. Sami o tym nie wiedząc nosimy w sobie blokady, które nałożyło nam społeczeństwo, rodzice, wychowanie w określonych warunkach społecznych. Ma nam to pomóc w życiu, bywa jednak tak, że jest przeszkodą, balastem ściągającym nas w dół. Kotwicą nie pozwalającą wypłynąć na szerokie wody. Pozbycie się jej to ciężka praca, bolesny proces, bowiem latami wrasta w duszę człowieka tak, że staje się niemal częścią jego ciała. O tym właśnie opowiada książka Patrycji Żurek „Z poczwarek w motyle”. Zuzanna jest młoda, ma dopiero dwadzieścia sześć lat, czuje się jednak stara i pusta. W jej życiu nic nie układa się tak, jak powinno. Miała fatalnych rodziców. Nie zdołała ukończyć upragnionej szkoły. Macierzyństwo, dbanie o dom, ciągłe bóle głowy i egoistyczny mąż wypełniają całe życie kobiety. Jej przyjaciółka Sylwia jest przerażona wyglądem i wypowiedziami Zuzanny, z których wynika, że nie widzi ona żadnego sensu w swoim życiu i miewa samobójcze myśli. Chce jej pomóc, choć ma własne problemy. Zuzanna zazdrości…

Dwie Anny – Halina Kowalczuk – Recenzja
Recenzje Książek / 10 marca 2015

Nie przepadam za przesadnie opisową erotyką w powieściach, jednak dziś mało która książka obchodzi się bez wstawek „tylko dla dorosłych”. Dobrze jeszcze, gdy pisarz umie obyć się przy tym bez wulgarności. Niestety większość z tych, którzy opierają spodziewany sukces na rozbudowanych scenach seksu, używa przy tym języka brutalnie opisowego, często wręcz rynsztokowego. Tymczasem można inaczej. Halina Kowalczuk, pisząc powieść „Dwie Anny”, nie stroniła od erotyzmu, jednak nie przekroczyła przy tym granic dobrego smaku. Jej książka nie stanowi może lektury dla dzieci czy co bardziej purytańskich czytelników, ale nie ma w niej nic wulgarnego. Anna Stanley jest współczesną, przebojową kobietą, która dobrze wie czego chce. Robi karierę w obcym kraju, nie wyrzekając się przy tym polskiego dziedzictwa i wydaje się szczęśliwa. Jednak we śnie staje się kimś innym – pańszczyźnianą chłopką z majątku w Sussex, uwikłaną w skomplikowaną relację z samolubnym i okrutnym dziedzicem włości, synem starego hrabiego. Dziewczyna zakochuje się w paniczu, mimo że wiele osób ostrzega ją. Młody człowiek stał się już przyczyną nieszczęścia wielu młodych kobiet, dlaczego więc nowa pokojówka miałaby mieć więcej szczęścia? Jednak Anna nie umie oprzeć się niebezpiecznemu zalotnikowi. Co gorsza, nie wie nawet jak bardzo jest on groźny. Współczesna Anna żyje jej życiem w…