Wilk z Redwood – Ann Lee
Recenzje Książek / 2 sierpnia 2015

Fantasy to niezwykle rozległe uniwersum, w którym można znaleźć zarówno powieści o lekkim zabarwieniu paranormalnym, jak i całe cykle, będące kronikami światów stworzonych przez pisarza. Roi się w nich od elfów, gnomów, smoków, czarodziei i wilkołaków, czasem trudno się wprost w tym połapać. Osobiście wolę pewną powściągliwość w epatowaniu typowymi akcesoriami fantasy. Literatura paranormalna ma swój dział niejako współczesny, w którym figurują obok siebie kompletne gnioty i wysmakowane perełki. Ich akcja rozgrywa się w czasach współczesnych, czasem nawet w niezbyt odległej przyszłości i dotyczy ludzi, których każdy z nas może spotkać na ulicy. Jedną z takich pozycji jest książka „Wilk z Redwood” autorstwa Ann Lee. Rodzina nastoletniego Jonaha przeprowadza się z Nowego Jorku do Redwood, niewielkiego miasta położonego nieomal w lesie. Jonah nie jest zadowolony z zamiany wielkiego miasta razem z jego atrakcjami na małą mieścinę, ale nie protestuje, zwłaszcza że nowy dom jest wręcz luksusowy w porównaniu z dawnym mieszkaniem. Wkrótce po przeprowadzce chłopak zaczyna doświadczać dziwnych wizji, które go przerażają. W nocy dręczą go koszmary. Odkrywa, że posiada dziwną moc – umie patrzeć na świat oczami zwierząt. Pilnuje, żeby nikt o tym się nie dowiedział, czuje bowiem że stałby się czymś w rodzaju miejscowej atrakcji, a tego nie…

Domek na Prerii – Recenzja cyklu książkowego
Recenzje Książek / 16 lipca 2015

Na pewno wszyscy pamiętają tasiemcowy serial familijny „Mały domek na prerii”. Nieznośnie przesłodzony i chwilami mocno rozbiegający się z realiami historycznymi bił rekordy popularności dzięki głównej roli Michaela Landona i świetnie dobranym aktorom dziecięcym. Przez długi czas w Polsce, gdzie również go wyświetlano, nikt nie wiedział o serii pamiętników Laury Ingalls Wilder, na podstawie których go nakręcono. Dopiero wiele lat później do Polski trafiła pierwsza z książek pisarki, córki pionierów z czasów Dzikiego Zachodu, przeznaczona raczej dla dzieci niż dla dorosłych. Laura chciała początkowo wydać swój pamiętnik w poważniejszej formie, przerobiła go na literaturę dla młodych czytelników dopiero wtedy, gdy żaden wydawca nie chciał przyjąć go do druku. Mała Laura mieszka razem z rodzicami i dwiema siostrami, Mary i Carrie, w Wielkich Lasach, gdzie cała rodzina prowadzi szczęśliwe życie. Pewnego dnia Charles Ingells, ojciec rodziny, podejmuje decyzję o wyruszeniu na Zachód i osiedleniu się na zupełnie dziewiczych terenach. Rodzina trafia najpierw do rejonu zwanego Indiańskim Krajem, gdzie przychodzi na świat czwarta córka małżeństwa, Grace. Podczas epidemii szkarlatyny Mary traci wzrok wskutek powikłań tej choroby. Od tej pory Laura zostaje jej opiekunka i przewodniczką, a także prawą ręką matki o ojca. Carrie jest zbyt delikatna i chorowita, by ją zastąpić, a…

Marsjanin – Andy Weir
Recenzje Książek / 10 lipca 2015

Marsjanin” Andy’ego Weira, to kolejna książka, po którą zapewne nigdy bym nie sięgnął, gdyby nie jej filmowa adaptacja. Samego filmu Scotta jeszcze co prawda nie widziałem, ale nazwisko reżysera skusiło mnie do standardowego dwutaktu książka i jej adaptacja. Takt pierwszy za mną. Niewiele brakowało, a recenzja tej książki wcale by nie powstała. Dlaczego? No cóż, „Marsjanin” napisany jest w pierwszej osobie, a ja takich książek nie znoszę. Większość popularnych i masowo ekranizowanych książek skierowanych do nastolatków pisanych jest obecnie w pierwszej osobie, głównie skupiając się na głównej bohaterce i wychodząc spod pióra autorki. W efekcie stylistyką swoją kojarzą mi się z pamiętnikiem rozhisteryzowanej nastolatki. Całe szczęście Andy Weir nie jest autorką, Mark – główny bohater książki – nie jest bohaterką, a książka faktycznie jest pamiętniczkiem, tyle że nie rozhisteryzowanego, a poważnie wkurzonego naukowca. Właśnie to wkurzenie skłoniło mnie do nie porzucenia jej już po kilku stronach i napisania recenzji tej książki. Główny bohater, Mark Watney, członek ekipy Ares 3. Misji badawczej na Marsa ma przesrane i nie jest to moja opinia, a cytat zaczerpnięty z pierwszego rozdziału. Pamiętacie film Apollo 13? Jeśli nie, to może pokuszę się na jego recenzję za jakiś czas. Musicie go koniecznie zobaczyć. Wracając do Apollo…

Księżycowe Dni – Patrycja Żurek
Recenzje Książek / 20 czerwca 2015

Nie mogę powiedzieć, żebym pasjami kochała książki o wampirach. To znaczy, lubię je bardzo, ale nie te współczesne. Groźny krwiopijca zmienia się tam w nieszczęśliwego chłoptasia, którego koniecznie trzeba przytulić, w jakąś bezradną niunię – nie, to sprowadza cała ideę do absurdu. Ostatnimi „porządnymi” wampirami byli chyba bohaterowie powieści Anne Rice, a i to nie do końca, choć ta autorka zachowała do pewnego stopnia pierwotną koncepcję osamotnienia, drapieżności i śmiertelnej wrażliwości na słońce. W Polsce pisarze „wampiryczni” stanowią margines i rzxadko któremu udaje się przebić na półki księgarskie. A szkoda, bo mamy wspaniałe pióra, choć nazbyt często są one po prostu niedoceniane. – doskonałym przykładem jest tu Halina Bajorska i jej powieść „Ludzie nocy”, niekonwencjonalna i pełna humoru, ale prawie nieznana szerszemu gronu czytelników. Ostatnio zaś wpadła mi w ręce powieść Patrycji Żurek „Księżycowe dni”, stanowiąca jako polsa odpowiedź na „Zmierzch” i tym podobne zachodnie kicze. Odpowiedź, lub może raczej polemikę, gdyż autorka powraca w niej do dawnego wizerunku wampira, acz nie rezygnując z kilku uwspółcześnień. Patricia wiedzie spokojne, poukładane życie, bez stresów i niepokojów. Brakuje jej jednak kogoś, z kim mogłaby je dzielić. Nie ma rodziny i jak dotąd udawało się jeju żyć samotnie, a raczej od przygody do…

Mikołajek w szkole PRL – Maryna Miklaszewska
Recenzje Książek / 13 czerwca 2015

Nie ma chyba człowieka, który nie znałby przebojowego cyklu książek pióra Sempe i Goscinnego o przygodach małego chłopca imieniem Mikołajek oraz jego szkolnych kolegach. Krótkie historyjki, opowiadane z punktu widzenia francuskiego ucznia, skrzą się humorem, a oprócz rozrywki dostarczają też okazji, by poznać trochę francuskiej codzienności. Przede wszystkim tej związanej z dziećmi, ma się rozumieć, ale nie tylko. Mimo tych etnicznych akcentów te opowiadania cechuje pewien uniwersalizm, gdyż śmieszą na całym świecie i wszędzie zdobywają fanów. Podpatrzywszy wdzięk tej serii polska pisarka, Maryna Niklaszewska, stworzyła cykl opowiaduszek, potężnie ośmieszających Polskę Ludową i socerealizm. Cieniutka książeczka, która wyszła spod jej ręki, nosi znaczący tytuł „Mikołajek w szkole PRLu”. Mały chłopiec o imieniu Mikołaj uczy się w typowej polskiej szkole podstawowej, placówce wychowującej przyszłych obywateli socjalistycznej Polski. Chłopiec niewiele wie o politycznych zawirowaniach i jeszcze mniej się nimi przejmuje. Dużo ważniejsza dla niego jest paczka kolegów, do której należą Spytko, Masław, Pękosław, Mściwój, Ziemomysł i Krzesimir. Jest jeszcze Bożydarek, szkolny prymus i powszechnie wyśmiewany maminsynek. Chłopcy reprezentują pełen przekrój ówczesnego społeczeństwa. W ich paczce jest syn „badylarza”, syn milicjanta, a nawet potomek osobnika uznawanego za opozycjonistę, choć czy nim jest, to wielkie pytanie. Większość jednak to dzieci przeciętnych ludzi. Trzymają się razem…

Tajemnica Abigel – Magda Szabo
Recenzje Książek / 6 maja 2015

Pamiętając dobrze o tym, że w czasie ostatniej wojny najeźdźcą były wojska hitlerowskie, łatwo utożsamiamy je tylko z Niemcami. Tymczasem w skład tych wojsk wchodzili też przedstawiciele innych narodów, na przykład Węgrzy. Mało kto o tym pamięta i naszych „bratanków” omija ciężar oskarżeń, spadających na Niemców. Nie jest to sprawiedliwe, ale tak się czasem zdarza. Przeczytanie książki „Tajemnica Abigel” węgierskiej pisarki Magdy Szabo może pomóc polskiemu czytelnikowi w poznaniu sposobu myślenia sojuszników Hitlera i ceny, jaką musieli zapłacić za zły wybór. Albowiem oni też płacili, bo wojna to miecz obosieczny, o czym dążący do niej fanatycy łatwo zapominają.  W Europie trwa wojna. Węgrzy dzielnie wspierają swego sojusznika, Hitlera, płacąc za to coraz większą daninę krwi. Jednak młodzież, jak zwykle, zajęta jest własnymi sprawami i o wielkiej polityce światowej nie myśli. Czternastoletnia Georgina Vitoy, mieszkająca w Peszcie, jest wściekła na swego ojca, ważnego generała. Nie uprzedzając jej o niczym zawozi dziewczynę do ekskluzywnego internatu dla dziewcząt, daleko od stolicy, rozpieszczającej bratanicę ciotki i ukochanego porucznika Kunca. Nowa szkoła okazuje się być jak więzienie – rządzą w niej fanatycy religijni, panuje wojskowy dryl, wszystkie uczennice muszą być jednakowo uczesane i ubrane, nie wolno im ani pisać, ani nigdzie dzwonić bez cenzury nauczycieli….

Niezgodna – Veronica Roth
Recenzje Książek / 9 kwietnia 2015

Przez bardzo długi czas starałem się zrozumieć fenomen gatunku „Teen Novels”, książek pisanych głównie przez kobiety i skierowanych do ludzi młodych i nastolatek. O ile nie trzeba mi długo wyjaśniać powodów popularności Harrego Pottera, bo nie raz go czytałem i podzielam fascynację nim o tyle fenomen „Igrzysk Śmierci” Suzanne Collins, czy trylogii „Niezgodna” Veroniki Roth budzi we mnie mieszane uczucia. Właśnie cyklem Veroniki Roth chciałbym się w tym miejscu zająć. Jeśli chodzi o książki jestem człowiekiem, który ma w zwyczaju robić wszystko od końca. Najpierw przeczytałem Władcę Pierścieni, potem dopiero Hobbita. Najpierw zagłębiłem się w sagę o Geralcie z Rivii, potem dopiero przeczytałem serię opowiadań o nim. Najpierw obejrzałem Harrego Pottera, potem dopiero zabrałem się za jego czytanie. Podobnie było i tym razem. Najpierw obejrzałem „Niezgodną” – o której zresztą również będziecie mogli przeczytać – potem dopiero zabrałem się za czytanie. Recenzja pierwszej części trylogii Veroniki Roth, zatytułowanej „Niezgodna” będzie niejako wypadkową moich odczuć z obejrzenia filmu w reżyserii Neila Burgera i przeczytania jego papierowego pierwowzoru. Gdzie zabiera nas autorka, czyli świat przedstawiony. Powieść Roth wpisuje się w niezwykle popularny w ostatnich latach koncept świata post apokaliptycznego, w którym zdziesiątkowana ludzkość buduje złomy nowej cywilizacji opartej na zasadach niewiele mających…

Demon Ciemności – Tanith Lee – Recenzja
Recenzje Książek / 4 kwietnia 2015

Opowieści o demonach są zazwyczaj dość sztampowe i przewidywalne. Łatwo poprowadzić wątek demona i wielu pisarzy wykłada się na tym myśląc, że tworzą coś, czego jeszcze nie było, podczas gdy w istocie podsuwają czytelnikom wielokrotnie odgrzewane kotlety. Tanith Lee poszła zupełnie inną drogą. Jej „Opowieści z płaskiej Ziemi” eksplorują tematy zupełnie nowe, coś co trudno ogarnąć wyobraźnią. Pierwszym tomem cyklu jest jedna z dwóch „Opowieści” wydanych w Polsce – pozostałe niestety nie zostały przełożone na nasz język. Czytając „Demona ciemności” można tego tylko żałować.  Ażrarn Cudowny jest najwyższym spośród książąt Wazdru, stanowiących arystokracje demonów. Rządzi miastem Druhim Wanaszta oraz jego mieszkańcami: demonami Wazdru, Eszwa i Drinu. Często opuszcza swa podziemną krainę, żeby popatrzeć na świat ludzi i zmącić ich życie starannie obmyślonymi niegodziwościami. Zawsze jednak wraca przed wschodem słońca, którego promienie dla każdego z demonów oznaczają śmierć. Pewnej nocy znajduje w chacie na pustkowiu umierającą kobietę. Zatrzymuje się, by z nią porozmawiać. Choć nie jest jego zamiarem, by ją dręczyć, jego słowa wydają się jej okrutne i przyspieszają śmierć. Ażrarn zabiera jej nowonarodzonego synka, ponieważ dziecko wydaje mu się piękne, i razem z nim wraca w Podziemia. Demony Eszwa wychowują chłopca, który staje się coraz urodziwszy i budzi miłość Księcia….

Życie przed sobą – Emile Ajar
Recenzje Książek / 15 marca 2015

W dzisiejszych czasach trudno jest rozważać sprawę „dobrych muzułmanów”. Rzadko ich widzimy. Świat został zatruty islamem w najgorszej możliwej wersji. Nie chodzi nawet o to, że nie wierzymy w możliwość istnienia takich muzułmanów, którzy nie mordują „niewiernych”, nie kamienują kobiet podejrzanych o cudzołóstwo, nie zmuszają do małżeństwa kilkuletnich dziewczynek i ogólnie mówiąc zachowują się jak zupełnie zwyczajni, porządni ludzie. Wierzymy w to, ale na wszelki wypadek boimy się wszystkich i wolimy żeby trzymali się z dala od nas. Książka „Życie przed sobą” Emila Ajara powstała jednak w innych czasach, kilkadziesiąt lat temu, kiedy nastroje społeczne były zupełnie inne. Czternastoletni Momo jest wychowywany przez panią Rozę, opiekującą się nad dziećmi prostytutek. Starsza pani sama kiedyś zarabiała w ten sposób i dobrze zna środowisko paryskich mętów. Ponieważ ze zrozumiałych powodów nie dostaje emerytury, musi jakoś związać koniec z końcem, a kobiety uprawiające nierząd ufają jej i bez strachu powierzają jej swoje pociechy, bojąc się by władze im ich nie odebrały. Momo pomaga Rozie, która z racji wieku i licznych chorób ma coraz większe trudności z wykonywaniem swej pracy. Kocha swą opiekunkę jak matkę, i stara się ze wszystkich sił, by opieka społeczna nie dowiedziała się o jej złym stanie. Roza obdarza chłopca…

Niezłożone Pocałunki – Ermes Ronchi
Recenzje Książek / 12 marca 2015

W dzisiejszych czasach opisywany lub pokazywany na ekranie pocałunek oznacza zazwyczaj tylko jedno – że ludzie chcą się ze sobą przespać, a przynajmniej są ze sobą w bardzo zażyłych stosunkach, mogących prowadzić dalej. Kiedyś było inaczej. Pocałunek mógł być po prostu wyrazem przyjaźni między dwojgiem ludzi, łączącej ich duchowej więzi. Byli jednak ludzie, którzy wyrzekali się nawet tego – święci. Wbrew powszechnej propagandzie nie byli to wcale chorzy psychicznie masochiści, a ludzie bezgranicznie oddani Bogu. Jednak miłość do Boga nie zawsze może człowiekowi z krwi i kości wystarczyć. I nie chodzi tu wcale o sycenie naturalnych popędów. Z nimi święci dawali sobie radę, i to bez uciekania się do samookaleczeń, jak legendarny święty Orygenes. Potrzebowali jednak duchowych przyjaciół i trudno dziwić się temu, że czasami byli to przyjaciele odmiennej płci. Mówi o tym książka Ermesa Ronchi „Niezłożone pocałunki”. Wszyscy potrzebujemy przyjaciół. To podstawowa ludzka potrzeba i święci nie mogą być tu wyjątkiem. Też przecież są ludźmi. Autor przedstawia to na przykładzie dwóch średniowiecznych świętych, Bernarda i Franciszka oraz świętej Teresy z Avila, jedynej kobiety, która zyskała tytuł Doktora Kościoła. Stało się to w czasach, gdy rola kobiety w świecie chrześcijańskim była bardzo ograniczona, a przedstawicielki płci żeńskiej uważano za istoty…