Życie przed sobą – Emile Ajar
Recenzje Książek / 15 marca 2015

W dzisiejszych czasach trudno jest rozważać sprawę „dobrych muzułmanów”. Rzadko ich widzimy. Świat został zatruty islamem w najgorszej możliwej wersji. Nie chodzi nawet o to, że nie wierzymy w możliwość istnienia takich muzułmanów, którzy nie mordują „niewiernych”, nie kamienują kobiet podejrzanych o cudzołóstwo, nie zmuszają do małżeństwa kilkuletnich dziewczynek i ogólnie mówiąc zachowują się jak zupełnie zwyczajni, porządni ludzie. Wierzymy w to, ale na wszelki wypadek boimy się wszystkich i wolimy żeby trzymali się z dala od nas. Książka „Życie przed sobą” Emila Ajara powstała jednak w innych czasach, kilkadziesiąt lat temu, kiedy nastroje społeczne były zupełnie inne. Czternastoletni Momo jest wychowywany przez panią Rozę, opiekującą się nad dziećmi prostytutek. Starsza pani sama kiedyś zarabiała w ten sposób i dobrze zna środowisko paryskich mętów. Ponieważ ze zrozumiałych powodów nie dostaje emerytury, musi jakoś związać koniec z końcem, a kobiety uprawiające nierząd ufają jej i bez strachu powierzają jej swoje pociechy, bojąc się by władze im ich nie odebrały. Momo pomaga Rozie, która z racji wieku i licznych chorób ma coraz większe trudności z wykonywaniem swej pracy. Kocha swą opiekunkę jak matkę, i stara się ze wszystkich sił, by opieka społeczna nie dowiedziała się o jej złym stanie. Roza obdarza chłopca…

Niezłożone Pocałunki – Ermes Ronchi
Recenzje Książek / 12 marca 2015

W dzisiejszych czasach opisywany lub pokazywany na ekranie pocałunek oznacza zazwyczaj tylko jedno – że ludzie chcą się ze sobą przespać, a przynajmniej są ze sobą w bardzo zażyłych stosunkach, mogących prowadzić dalej. Kiedyś było inaczej. Pocałunek mógł być po prostu wyrazem przyjaźni między dwojgiem ludzi, łączącej ich duchowej więzi. Byli jednak ludzie, którzy wyrzekali się nawet tego – święci. Wbrew powszechnej propagandzie nie byli to wcale chorzy psychicznie masochiści, a ludzie bezgranicznie oddani Bogu. Jednak miłość do Boga nie zawsze może człowiekowi z krwi i kości wystarczyć. I nie chodzi tu wcale o sycenie naturalnych popędów. Z nimi święci dawali sobie radę, i to bez uciekania się do samookaleczeń, jak legendarny święty Orygenes. Potrzebowali jednak duchowych przyjaciół i trudno dziwić się temu, że czasami byli to przyjaciele odmiennej płci. Mówi o tym książka Ermesa Ronchi „Niezłożone pocałunki”. Wszyscy potrzebujemy przyjaciół. To podstawowa ludzka potrzeba i święci nie mogą być tu wyjątkiem. Też przecież są ludźmi. Autor przedstawia to na przykładzie dwóch średniowiecznych świętych, Bernarda i Franciszka oraz świętej Teresy z Avila, jedynej kobiety, która zyskała tytuł Doktora Kościoła. Stało się to w czasach, gdy rola kobiety w świecie chrześcijańskim była bardzo ograniczona, a przedstawicielki płci żeńskiej uważano za istoty…

Z poczwarek w motyle – Patrycja Żurek – Recenzja
Recenzje Książek / 11 marca 2015

Prawie każdy człowiek ma inną twarz dla świata, a inną dla ludzi którym ufa. Często sam nie wie, jakie moce w sobie ukrywa i do czego jest zdolny. Potrzebuje tylko impulsu, który wyzwoli w nim jego prawdziwe „ja” i pozwoli mu zrzucić dotychczasowe łańcuchy. Sami o tym nie wiedząc nosimy w sobie blokady, które nałożyło nam społeczeństwo, rodzice, wychowanie w określonych warunkach społecznych. Ma nam to pomóc w życiu, bywa jednak tak, że jest przeszkodą, balastem ściągającym nas w dół. Kotwicą nie pozwalającą wypłynąć na szerokie wody. Pozbycie się jej to ciężka praca, bolesny proces, bowiem latami wrasta w duszę człowieka tak, że staje się niemal częścią jego ciała. O tym właśnie opowiada książka Patrycji Żurek „Z poczwarek w motyle”. Zuzanna jest młoda, ma dopiero dwadzieścia sześć lat, czuje się jednak stara i pusta. W jej życiu nic nie układa się tak, jak powinno. Miała fatalnych rodziców. Nie zdołała ukończyć upragnionej szkoły. Macierzyństwo, dbanie o dom, ciągłe bóle głowy i egoistyczny mąż wypełniają całe życie kobiety. Jej przyjaciółka Sylwia jest przerażona wyglądem i wypowiedziami Zuzanny, z których wynika, że nie widzi ona żadnego sensu w swoim życiu i miewa samobójcze myśli. Chce jej pomóc, choć ma własne problemy. Zuzanna zazdrości…

Dwie Anny – Halina Kowalczuk – Recenzja
Recenzje Książek / 10 marca 2015

Nie przepadam za przesadnie opisową erotyką w powieściach, jednak dziś mało która książka obchodzi się bez wstawek „tylko dla dorosłych”. Dobrze jeszcze, gdy pisarz umie obyć się przy tym bez wulgarności. Niestety większość z tych, którzy opierają spodziewany sukces na rozbudowanych scenach seksu, używa przy tym języka brutalnie opisowego, często wręcz rynsztokowego. Tymczasem można inaczej. Halina Kowalczuk, pisząc powieść „Dwie Anny”, nie stroniła od erotyzmu, jednak nie przekroczyła przy tym granic dobrego smaku. Jej książka nie stanowi może lektury dla dzieci czy co bardziej purytańskich czytelników, ale nie ma w niej nic wulgarnego. Anna Stanley jest współczesną, przebojową kobietą, która dobrze wie czego chce. Robi karierę w obcym kraju, nie wyrzekając się przy tym polskiego dziedzictwa i wydaje się szczęśliwa. Jednak we śnie staje się kimś innym – pańszczyźnianą chłopką z majątku w Sussex, uwikłaną w skomplikowaną relację z samolubnym i okrutnym dziedzicem włości, synem starego hrabiego. Dziewczyna zakochuje się w paniczu, mimo że wiele osób ostrzega ją. Młody człowiek stał się już przyczyną nieszczęścia wielu młodych kobiet, dlaczego więc nowa pokojówka miałaby mieć więcej szczęścia? Jednak Anna nie umie oprzeć się niebezpiecznemu zalotnikowi. Co gorsza, nie wie nawet jak bardzo jest on groźny. Współczesna Anna żyje jej życiem w…

50 twarzy… Miłości.
Recenzje Książek / 1 marca 2015

Przyznaję bez bicia: przeczytałam wszystkie trzy tomy „Greya„. Ponieważ nie należę do przesadnych wielbicielek słownej pornografii (ani w ogóle żadnej), starałam się omijać zbyt dosłowne opisy, co nie było aż tak trudne. Wbrew bowiem rozpowszechnionej opinii nie zajmują one aż tyle miejsca w powieści, żeby przeszkadzało to mojej purytańskiej duszyczce. Skupiłam się na wątku głównym i całej akcji. Już sam fakt, że było to możliwe, dobrze świadczy o tej powieści. Po lekturze trylogii o „Śpiącej Królewnie” autorstwa Anne Rice mam uraz do wszelkich książek „dla dorosłych” i podświadomie oczekiwałam czegoś podobnego – idiotycznej, pozbawionej jakiejkolwiek logiki fabuły, służącej wyłącznie połączeniu niezdarnych literacko opisów, mogących zrazić największego świntucha. Na szczęście nic z tego się nie sprawdziło. Co odkryłam? A więc przede wszystkim to, że mam do czynienia z uwspółcześnioną bajką o Kopciuszku, podlaną tu i ówdzie erotycznym sosem. Ponieważ autorka odznacza się pewną zręcznością we władaniu piórem, udało się jej stworzyć bardzo przyjemną lekturę, adresowaną głównie dla gospodyń domowych i rozmarzonych nastolatek. Niebogata, ale za to mądra, piękna i seksualnie niedoświadczona Anastasia Steele poznaje młodego milionera, Christiana Greya. Szalenie przystojny mężczyzna fascynuje ją od pierwszego wejrzenia i, jak się wydaje, odwzajemnia to uczucie. Dzięki niemu Anastasia poznaje inną siebie, wyuzdaną erotomankę,…