50 twarzy… Miłości.
Recenzje Książek / 1 marca 2015

Przyznaję bez bicia: przeczytałam wszystkie trzy tomy „Greya„. Ponieważ nie należę do przesadnych wielbicielek słownej pornografii (ani w ogóle żadnej), starałam się omijać zbyt dosłowne opisy, co nie było aż tak trudne. Wbrew bowiem rozpowszechnionej opinii nie zajmują one aż tyle miejsca w powieści, żeby przeszkadzało to mojej purytańskiej duszyczce. Skupiłam się na wątku głównym i całej akcji. Już sam fakt, że było to możliwe, dobrze świadczy o tej powieści. Po lekturze trylogii o „Śpiącej Królewnie” autorstwa Anne Rice mam uraz do wszelkich książek „dla dorosłych” i podświadomie oczekiwałam czegoś podobnego – idiotycznej, pozbawionej jakiejkolwiek logiki fabuły, służącej wyłącznie połączeniu niezdarnych literacko opisów, mogących zrazić największego świntucha. Na szczęście nic z tego się nie sprawdziło. Co odkryłam? A więc przede wszystkim to, że mam do czynienia z uwspółcześnioną bajką o Kopciuszku, podlaną tu i ówdzie erotycznym sosem. Ponieważ autorka odznacza się pewną zręcznością we władaniu piórem, udało się jej stworzyć bardzo przyjemną lekturę, adresowaną głównie dla gospodyń domowych i rozmarzonych nastolatek. Niebogata, ale za to mądra, piękna i seksualnie niedoświadczona Anastasia Steele poznaje młodego milionera, Christiana Greya. Szalenie przystojny mężczyzna fascynuje ją od pierwszego wejrzenia i, jak się wydaje, odwzajemnia to uczucie. Dzięki niemu Anastasia poznaje inną siebie, wyuzdaną erotomankę,…