The Flash 2×02: „Flash of Two Worlds” – Recenzja odcinka.
Recenzje seriali / 16 października 2015

Pamiętacie jak w recenzji poprzedniego odcinka „The Flash” pisaliśmy, że w jego końcowej sekwencji pojawił się Jay Garrick? Nie uwierzycie, kto pojawił się tym razem, ale po kolei. Aż chce się pisać recenzje kiedy serial jest wspaniały i odcinek jest wspaniały, a „Flash of Two Worlds” taki właśnie jest. „The Flash” jest w tej chwili najlżejszym w swoim tonie i najbardziej nastawionym na rozrywkę spośród seriali fantastycznych ze stajni DC Comics. Nie tylko „Arrow”, z którym Flash dzieli uniwersum stacji CW, ale i tworzony przez FOX’a serial „Gotham” są znacznie mroczniejsze i brutalniejsze, pomimo że Gotham opowiada o przygodach Bruca Wayna jako niespełna 14 latka. Recenzując odcinek „Man Who Saved Central City” stawialiśmy zarzut, że jesteśmy wrzucani w środek akcji. Pół roku po wydarzeniach finału pierwszego sezonu Flasha, bez wprowadzenia, czy wyjaśnień. Tym razem odcinek zaczyna się dokładnie tam, gdzie poprzedni się skończył. Detektyw West mierzy do Jay’a Garricka, który wyjawia kim jest i mówi, że śledził ich od pół roku. Tak, od pół roku! Jay Garrick, czyli pierwszy Flash universum DC przybył do Central City pół roku wcześniej przez czarną dziurę stworzoną przypadkiem przez Flasha w wersji Barrego Allena. Żeby nie było zbyt łatwo, po drodze stracił swoje moce….

Gotham 02×04: „Strike Force” – Recenzja odcinka
Recenzje seriali / 15 października 2015

Po dość niemrawym i napisanym jakby bez pomysłu pierwszym sezonie trudno było mi znaleźć powód, dla którego miałbym nadal oglądać, a tym bardziej recenzować serial „Gotham”. Telewizja FOX ma niepokojąco duże doświadczenie w kręceniu seriali, które żyją krócej aniżeli jeden sezon i obawiałem się, że „Gotham” podzieli ich los. Mieszanina wojny mdłych gangsterów z odcinkami freak of the week nie pociągała i nic nie zapowiadało wielkiej zmiany. Drugi sezon przywitał nas serią naprawdę potężnych ciosów. Poczuliśmy się niczym na ringu bokserskim wagi ciężkiej. Jim Gordon ściągający długi Pingwina. Komisarz policji zmuszony do odejścia. Masowa ucieczka z Arkham. Śmierć nowo mianowanej komisarz Essen. Masakra na posterunku policji. Nie możemy oczywiście zapomnieć o najważniejszym, Bruce Wayne odkrywa ?Jaskinię? Swojego ojca, a w niej broń i kamizelkę kuloodporną z dwoma pociskami. Czyżby serial miął eksploatować wątek komiksów o Batmanie, w którym to Thomas Wayne był pierwszym Mrocznym Rycerzem z Gotham? Pierwsze trzy odcinki drugiego sezonu Gotham przyniosły nam więcej emocji, aniżeli cały poprzedni sezon. Tak oto docieramy do odcinka czwartego. „Strike force”, czyli Grupa Uderzeniowa. Dla takich odcinków chce się recenzować seriale niezależnie od ich gatunku. Wydział policji Gotham City dostaje nowego komendanta, Nathaniela Barnesa. W tej roli widzimy weterana kina i telewizji,…

Flash 2×01: „The Man Who Saved Central City” – Recenzja odcinka.
Recenzje seriali / 10 października 2015

The Flash rozpoczął właśnie swój drugi sezon. Serial ten to już trzecia z kolei produkcja stacji CW eksplorująca fantastyczne uniwersum DC. Wszystko zaczęło się od mojego ukochanego Smallville, które na nowo zdefiniowało postać Supermana. Nie był to pierwszy serial o Człowieku Ze Stali. Tak naprawdę nie był on w tym serialu jeszcze człowiekiem ze stali, ale z całą pewnością na nowo zdefiniował superbohaterów dla młodego pokolenia widzów. Po Supermanie przyszedł czas na serial o Zielonej Strzale i tu, co mnie bardzo zaskoczyło, pomimo wprowadzenia w Smallville wielu bohaterów DC, w tym Green Arrowa, stacja CW postanowiła postawić grubą kreskę i przedstawić tą postać od nowa. Serial jest zaskakujący, klimatem odpowiada bardziej historii Batmana, choć tego przerasta w swojej brutalności i budzi we mnie mieszane uczucia. Kiedy więc producenci postanowili rozszerzyć uniwersum Arrowa, który nawet nie był Green Arrowem o postać Flasha byłem pełen obaw. Bohater w rolę którego wcielało się przez wszystkie karty komiksów kilku różnych ludzi miała być nam przedstawiona w inkarnacji Barrego Allena. Chłopca, który stracił rodziców i jako obdarzony super mocami nastolatek walczy z przestępczością w swoim mieście. Cała fabuła niebezpiecznie pachniała z daleka już aniołem zemsty. Idealnym pomocnikiem dla Arrowa. Całe szczęście producenci i scenarzyści nie…

Thierry Śmiałek – Recenzja serialu
Recenzje seriali / 14 maja 2015

Seriale o dzielnych wyrzutkach nie wyszły z mody do dziś, choć teraz telewidzowie oglądają raczej przygody bohaterów z uniwersum Marvela i DC, takich jak Arrow czy Batman. Jedynym klasycznym banitą, który trzyma się mocno, pozostaje Robin Hood, który co jakiś czas zmartwychwstaje w nowym serialu, ewentualnie Zorro. Tymczasem istnieją jego pobratymcy, kiedyś święcący triumfy, dziś już całkiem zapomniani: Wilhelm Tell, Stulpner, Janosik, Curro Jimenez, Rob Roy – a także Thierry la Fronde, który na polskich ekranach gościł jako „Thierry Śmiałek” (serial emitowano w ramach programu „Ekran z bratkiem”). Ten nad wyraz sympatyczny bohater został stworzony w latach 60’tych przez reżysera Claude’a Breitmana, którego pseudonim artystyczny to Jean-Claude Deret. Czy bardzo różnił się od innych tego typu „obrońców uciśnionych”? Popatrzmy.   Jest rok 1360. Francja została rzucona na kolana przez angielskie wojska pod dowództwem Czarnego Księcia, syna Edwarda III. Król Jan II Dobry znajduje się w angielskiej niewoli. Dwudziestoletni rycerz Thierry de Janville opracowuje śmiały plan uwolnienia nieszczęsnego władcy. Do spisku wciąga swego przyjaciela Bruela. Niestety przegrywają onibitwę, zanim się rozpoczęła – Thierry zostaje zdradzony przez zaufanego człowieka i wciągnięty w zasadzkę. Bruel ginie, zaś de Janville trafia do lochu własnego zamku jako więzień skazany na śmierć. Mieszkańcy miasteczka są zbyt…

He-Man i Władcy Wszechświata – Recenzja serialu
Recenzje seriali / 20 kwietnia 2015

Kreskówki często są traktowane jak produkcje drugiej kategorii, o wiele mniej ważne niż „normalne” filmy i seriale. Efektem takiego podejścia jest królująca dziś bylejakość w filmach rysunkowych i generowanych komputerowo animacjach. Dotyczy to zarówno coraz głupszych scenariuszy (dłubanie w nosie, bekanie i dowcipy na poziomie kibla), jak i warstwy wizualnej, często całkiem nie do przyjęcia. Jakoś dawniej, choć też uważano kreskówki za mniej ważne, podchodzono do nich poważniej i wykonywano je staranniej. Dziecko jest istotą bardzo podatną na manipulacje i sugestie, dobrze jest więc podawać mu wzorce estetyczne, które ukształtują jego gust we właściwy sposób. Wolę nawet nie myśleć, jaki gust będą miały dzieci, faszerowane „Światem Gumbola”, „Porą na przygodę” czy innymi takimi mazajami. Jednak w latach 80’tych zeszłego stulecia na akranach królowała jeszcze estetyka rodem z wczesnych bajek Disneya – po prostu coś, na co miło było popatrzeć, niezależnie od wieku. Taki też był serial „He-Man i Władcy Wszechświata”. Serial nieistniejącej już wytwórni FILMATION zaadresowano do dzieci, które uważają się już za duże na miśki i pieski, i zaczynają szukać dla siebie superbohaterów, są jednak wciąż dość małe na to, by ważny był przemycany w bajce morał. Z myślą o nich skonstruowano postać przystojnego i dzielnego księcia Adama z…

Drużyna A – Serial vs Film

Chyba wszyscy pamiętamy historię Drużyny A. W skrócie wyglądała ona tak: pod koniec wojny w Wietnamie oddział komandosów okradł bank w Hanoi na wyraźne polecenie swego dowódcy, generała Morrisona. Żołnierze nie wiedzieli, ze działał on na własna rękę, nie na polecenie kwatery głównej. Gdy byli na akcji, Morrison zginął, a oba wojska podpisały akt pokojowy. Trzech przyjaciół oskarżono w pokazowym procesie i skazano na trzydzieści lat więzienia, czwarty uniknął wyroku, symulując chorobę umysłową. Wkrótce osadzeni zbiegli i ukryli się tak dobrze, że wojsko nie umiało ich znaleźć. Potrzebując pieniędzy na życie zaczęli wynajmować się do trudnych i nie zawsze zgodnych z prawem misji….Sukces serialu opierał się nie tylko na scenariuszach odcinków, które w sumie były dość sztampowe i najczęściej opierały się na schemacie: trudna sprawa → wynajęcie Drużyny → Drużyna robi rozpoznanie → Drużyna robi pierwszy krok i leje złych facetów → źli faceci się odgrywają → klienci Drużyny w niebezpieczeństwie → Drużyna przybywa w ostatniej chwili i załatwia sprawę na dobre. Choć na ekranie co chwila dochodzi do bijatyki lub strzelaniny, bez przerwy coś wybucha, a pożar jest stałym elementem krajobrazu, rzadko ktoś ginie, a już nigdy z ręki szlachetnych byłych żołnierzy, będących ucieleśnieniem archetypicznych amerykańskich cnót. To nie…