Doktor Strange – Recenzja Filmu

6 listopada 2016

Kinowe Universum Marvela wzbogaca się o czarodzieja. Doktor Strange wyrusza do walki ze złem z jakim nie walczyli jeszcze nawet Avengersi. Przywykliśmy już do widoku przebranych w super-zbroje miliarderów, mutantów, półbogów i świetnie wyszkolonych asasynów, którzy raz za razem stają do walki z zagrażającym Ziemi niebezpieczeństwem. Starcia z potężnymi robotami, mieszkańcami odległych planet i pragnącymi władzy Mandarynami powoli zaczęły się stawać codziennością i w tej właśnie chwili Marvel postanowił wynieść swoje Universum na zupełnie nowy poziom umieszczając w nim prawdziwego czarodzieja – Doktora Strange.

Geneza Doktora Strange

Jestem fanem komiksów i do ich adaptacji podchodzę zawsze z mieszanką ekscytacji i zgrozy. Z jednej strony mogę zobaczyć jednego z ulubionych bohaterów na wielkim ekranie, z drugiej jednak przeraża mnie myśl, co też nastawiona na zysk produkcja może uczynić z pierwowzorem historii.

W przypadku Doktora Strange zupełnie nie znałem historii tej postaci i udało mi się nigdy z nią nie spotkać dzięki czemu do pisania recenzji filmu Doktor Strange mogę podejść jako zwykły widz blockbusterowy.

doktor-strange-chirurgDoktor Stephen Strange jest wziętym chirurgiem w jednym z Nowojorskich szpitali, któremu stylu życia i klasy pozazdrościć mógłby sam Tony Stark. Doktor Strange wydaje pieniądze niemal tak szybko, jak je zarabia, a zarabia ich niemało. Jest ekscentryczny, lubi się popisywać i przejawia potężne problemy w dostosowaniu się do panujących reguł i jest to zaledwie krótka lista cech, które upodabniają go do Tony’ego Starka.

Podczas wieczornej przejażdżki swoim Lambo Stephen ma potężny wypadek, w wyniku którego dochodzi do poważnych uszkodzeń nerwów i w efekcie częściowej utraty sprawności w dłoniach. Kariera chirurga wydaje się być skończona. Strange szuka pomocy u najwybitniejszych specjalistów na świecie poddając się eksperymentalnym terapiom żadna z nich nie przynosi jednak efektu, aż do chwili, kiedy dowiaduje się, że skreślony przez niego pacjent, który nigdy miał nie chodzić ozdrowiał i całkiem sprawnie gra w kosza…

Zdrowie to stan umysłu

ancient-one-doctor-strange-600x337Wielu było wybitnych ludzi, którzy dali się omotać dalekowschodniemu guru, który pozostawiał ich bez pieniędzy i obiecanego oświecenia. Była to jednak jedyna nadzieja, jaka pozostała chirurgowi jeśli marzył, by kiedykolwiek ująć skalpel w dłonie.

Tajemniczo ozdrowiony Pacjent skierował Doktora Strange’a do Nepalu, gdzie w tajemniczym klasztorze miał zdobyć wiedzę i moc, która go ozdrowi… w co jest skłonny uwierzyć zdesperowany człowiek…

Czym byłby komiks, jeśli bajka o tajemnej mocy nie okazałaby się prawdą. Strange faktycznie trafia do klasztoru, gdzie poznaje tajemną wiedzę, uczy się zaklęć i teleportacji, która ma mu pozwolić na walkę ze złem, lub odzyskanie władzy w dłoniach. Wybór należał do niego i nie mógł mieć obu rzeczy – bo jakżeby inaczej. Szczęściem dla świata doktor Strange porzuca marzenia o dalszej karierze, by walczyć ze złem i podejmuje tą decyzję na chwilę przed tym, jak zło pojawia się na tym świecie.

Bohater z przypadku

Schematem opowieści komiksowej jest wątek bohatera z przypadku. Prawdziwym bohaterem, którego uwielbia świat nie zostaje osoba dążąca do bycia bohaterem. Zostaje nim osoba pchnięta ku temu zbiegiem okoliczności, nagłym impulsem bądź koniecznością. Właśnie tak superbohaterem zostaje doktor Strange. Kiedy jego mistrzyni zostaje pokonana, Strange zamiast szukać pomocy u bardziej doświadczonych „magów” rzuca się do szaleńczej walki z potężnym magiem i jego poplecznikami i co istotniejsze walkę tą wygrywa sypiąc przy okazji niezliczonymi dowcipami.

Bohater z przypadku, jak doktor Strange to normalny element dzisiejszego kina superbohaterskiego. Postać taka daje młodemu widzowi poczucie, że nawet jeśli teraz nie jest kimś wyjątkowym i zamiast być na randce z wystrzałową dziewczyną siedzi w ciemnym kinie z pryszczatym kolegą za kilka lat może zmienić świat i być znany i uwielbiany przez miliony. Czemu nie kręcą filmów o tym, jak zostać wizjonerem i tworzyć genialne pomysły jak Musk i Jobs? Świat byłby wtedy lepszym miejscem…

Podsumowanie recenzji

Doktor Strange to kino nastawione na rozrywkę i idąc na seans należy o tym bezwzględnie pamiętać. Scenarzyści starają się wpleść mistyczne monologi i doniosłe prawdy w każdą dziurę scenariusza, wszystkie one okazują się jednak być płytkie i dla osoby mającej więcej niż 15 lat raczej śmieszne niż doniosłe, szczęściem dziury w scenariuszu są na tyle małe, że nawet kiepski mistycyzm bez problemu je zakrywa.

mads-mikklesen-doktor-strangeAkcja filmu jest wartka, postaci są bardzo dobrze napisane o co przyznam szczerze wielce się niepokoiłem od chwili ogłoszenia kastingu do głównej roli. Benedict Cumberbatch w moim osobistym przekonaniu jest aktorem kiepskim i niezależnie czy gra, Sherlocka, smoka Smauga czy też Khana we wszystkich tych rolach przedstawia ten sam wachlarz min, manier językowych i gestów. W przypadku Doktora Strange’a muszę jednak przyznać, że przeżyłem miłe zaskoczenie i gra Benedicta była odświeżająca, pokazał zupełnie nowe umiejętności aktorskiego warsztatu i stał się niezwykle mocnym punktem filmu. Grając powyżej swoich zwykłych występów przyćmił całkowicie Madsa Mikkelsena, którego ogromnie sobie cenie i po którego występie oczekiwałem znacznie więcej.

Odświeżającą odmianą było rozwiązanie akcji, w którym główny wróg, łotr który stał za wszystkimi czynami, sam pozostając w ukryciu nie został pokonany, jak można się było tego spodziewać, a raczej poszedł na układ, który zapewnił bezpieczeństwo Ziemi i spokój jego egzystencji. Cóż za miła odmiana po wybuchach, jakie serwowali nam do tej pory Avengersi. Doktor Strange pokazuje, że można problemy rozwiązać inaczej niż tylko „Hulk Miażdżyć!”
Filmowi wystawiam mocne 8/10 i już nie mogę się doczekać „Thor: Ragnarok” zapowiedzianego niezwykle dowcipnie w scenie końcowej Doktora Strange’a.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Loading...

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *