Flash 2×01: „The Man Who Saved Central City” – Recenzja odcinka.

10 października 2015

FlashThe Flash rozpoczął właśnie swój drugi sezon. Serial ten to już trzecia z kolei produkcja stacji CW eksplorująca fantastyczne uniwersum DC. Wszystko zaczęło się od mojego ukochanego Smallville, które na nowo zdefiniowało postać Supermana. Nie był to pierwszy serial o Człowieku Ze Stali. Tak naprawdę nie był on w tym serialu jeszcze człowiekiem ze stali, ale z całą pewnością na nowo zdefiniował superbohaterów dla młodego pokolenia widzów.

Po Supermanie przyszedł czas na serial o Zielonej Strzale i tu, co mnie bardzo zaskoczyło, pomimo wprowadzenia w Smallville wielu bohaterów DC, w tym Green Arrowa, stacja CW postanowiła postawić grubą kreskę i przedstawić tą postać od nowa. Serial jest zaskakujący, klimatem odpowiada bardziej historii Batmana, choć tego przerasta w swojej brutalności i budzi we mnie mieszane uczucia. Kiedy więc producenci postanowili rozszerzyć uniwersum Arrowa, który nawet nie był Green Arrowem o postać Flasha byłem pełen obaw.

Bohater w rolę którego wcielało się przez wszystkie karty komiksów kilku różnych ludzi miała być nam przedstawiona w inkarnacji Barrego Allena. Chłopca, który stracił rodziców i jako obdarzony super mocami nastolatek walczy z przestępczością w swoim mieście. Cała fabuła niebezpiecznie pachniała z daleka już aniołem zemsty. Idealnym pomocnikiem dla Arrowa. Całe szczęście producenci i scenarzyści nie poszli tą drogą dając nam lekką i dowcipną opowieść o nastolatku, który umie naprawdę szybko biegać i choć ma bolesną przeszłość, to potrafi się cieszyć każdym kolejnym dniem. Przez cały pierwszy sezon Barry z pomocą swojego Team Flash ścigał mordercę swojej matki, a kiedy wreszcie go znalazł omal nie zniszczył całej Ziemi tworząc czarną dziurę. Well Shit Happens.

Sezon drugi rozpoczyna się równo sześć miesięcy po wydarzeniach finałowego odcinka. Nie wiem dlaczego amerykańskie stacje tak upodobały sobie hasło „sześć miesięcy później” dla pierwszego odcinka, mimo że odcinek pojawia się trzy, góra cztery miesiące później, zresztą to nieistotne. Po wielkiej czarnej dziurze nie ma śladu, póki co nie wiemy jak zniknęła – tego dowiemy się później – wiemy, że Flash zabawia się w Arrowa i walczy z przestępcami sam. Team Flash został przez niego rozwiązany, a każdy z jego członków ma już własne życie. Miasto wbrew temu czego można by się spodziewać nie leży w gruzach. Rozerwane na strzępy biurowce zniknęły z krajobrazu w stopniu takim że nie ma ani ich szczątków, ani nawet dziur w ziemi po nich. Co ciekawe, mimo że ruiny biurowców uprzątnięto, niewielka kawiarnia w której pracowała córka detektywa Westa nadal jest pełna gruzów, pyłu i nikt nie pozmywał nawet zakurzonych naczyń. Ale cóż, są priorytety, prawda? Jakby tego było mało mieszkańcy Central City urządzają Dzień Flasha, wybawcy miasta…

Dni samodzielnej walki z niesprawiedliwością mijają kiedy w mieście pojawia się nowy złoczyńca. Mężczyzna, który powinien być martwy, a okazuje się spacerować po mieście. Wchłaniać promieniowanie, które dodaje mu sił i mieć jeden cel. Zabić Flasha. Jakby tego było mało, tajemniczy mężczyzna chodzi za Allenem i robi mu zdjęcia…

Domeną spin-offów seriali jest to, że mają najczęściej słabszą oglądalność od swoich głównych produkcji, nie przekonują do siebie widowni, lub są są zwyczajnie naśladowcze i słabe. Flash ustrzegł się zarówno naśladowczości względem Arrowa z którym dzielą wspólne uniwersum i w poprzednim sezonie wielokrotnie się krzyżowało, gdy bohaterowie odwiedzali siebie nawzajem. Flash zebrał wokół siebie również zupełnie inną widownie, której niekoniecznie odpowiadają mroczne i brutalne ulice Star City. Co najważniejsze zaś zebrał widownię liczniejszą. Zarówno średnia oglądalność Flasha w poprzednim sezonie była wyższa aniżeli oglądalność Arrowa, jak i o ponad milion wyższa była oglądalność pierwszego odcinka obecnego sezonu. Biorąc pod uwagę, że średnia oglądalność Arrowa to trochę ponad 2 miliony, różnica miliona widzów robi wrażenie.

Odcinek mnie zawiódł na samym wstępie. Zawiódł mnie brakiem kontynuacji wielkiego finału. Spotykamy Barrego sześć miesięcy później. Początkowo nie wiemy nawet jak doszło do zamknięcia czarnej dziury, dowiadujemy się tego później we flashbackach. Nie wiemy, jak doszło do rozpadu jego zespołu. Czy sam ich odtrącił, czy w wyniku traumatycznych przeżyć sami odeszli. Barry nadal pracuje dla policji i współpracuje z detektywem Westem. Człowiekiem, który przez większość życia był dla niego ojcem, a odnosi się do niego w sposób zimny i zdystansowany, jakby bliżej się nie znali i nie zawdzięczał mu swojego wychowania. Takiej zmiany nie da się osiągnąć samą wolą odtrącenia kogoś. Zresztą, jaki miałby mieć w tym cel?

Wpływ jaki na Barrego miały skądinąd traumatyczne wydarzenia finału są sztuczne, zupełnie nieautentyczne i trudno nam się wczuć w sytuację postaci. Tak samo nieautentyczne są przeżycia jego przyjaciół Iris straciła swojego ukochanego, a chodzi uśmiechnięta i radosna, tłumacząc Barremu jaki Flash jest cudowny. Caitlin Snow straciła świeżo poślubionego męża, gdy ten ratował Flasha, a mówi Barremu, że nie jest za to zła na niego, tylko na siebie? Plizzzz.

Pierwszy odcinek sezonu zupełnie spalił płaszczyznę psychologiczną i emocjonalną postaci, bo jeśli mieszkańcy Central City nie są upośledzeni emocjonalnie, to nic nie tłumaczy scenarzystów za takie postawy postaci.

Od strony akcji i pokładów rozrywki Człowiek, który uratował Central City nie był może mistrzostwem i w wielu miejscach szedł na skróty, ale niewątpliwie oglądanie sprawiało przyjemności i momentami można było się pośmiać, by po chwili otrzeć łezkę radości. Bombą odcinka był jego finał, kiedy do S.T.A.R Labs wchodzi mężczyzna przedstawiający się jako… Jay Garrick BUM!!! Dla nie wiedzących. Jay Garrick był pierwszym komiksowym Flashem w DC Universe.

Pojawienie się Garricka i zlecenie zabicia Flasha, jakie złożył naszemu radioaktywnemu koledze Zoom, to dwa zwiastuny bardzo głębokiego, zamotanego, ale niezwykle istotnego dla uniwersum DC wydarzenia, a mianowicie Kryzysu na Nieskończonych Ziemiach. DC ma długą historię umieszczania wydarzeń, które z jakiegoś powodu nie pasują do reszty układanki w równoległych wszechświatach, a następnie łączenia ich, przenikania i dzielenia na powrót, po to tylko by zrestartować cały wszechświat i namieszać w nim na nowo. Osobiście mam mieszane uczucia co do pomysłu, by ten element komiksowego wszechświata przedstawiać w serialu, ale gratulacje za odwagę dla producentów. Jakikolwiek efekt końcowy by nie był, przez ten rok na pewno będzie się wiele działo.

Ocena odcinka 4,5/5 i jeszcze go nie raz obejrzę.

Zapraszamy również do przeczytania recenzji kolejnego odcinka serialu The Flash: „Flash of two worlds”, Barry Allen i Jason Garrick łączą siły, by zmierzyć się z nadciągającym wrogiem.

Jeden komentarz

  • Shona 28 stycznia 2019jako10:23

    We’re a gaggle of volunteers and opening a brand new scheme in our community.

    Your site offered us with helpful information to work on. You’ve done a formidable job
    and our whole neighborhood might be thankful to you.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *