Gotham 02×04: „Strike Force” – Recenzja odcinka

15 października 2015

Gotham sezon 2 plakatPo dość niemrawym i napisanym jakby bez pomysłu pierwszym sezonie trudno było mi znaleźć powód, dla którego miałbym nadal oglądać, a tym bardziej recenzować serial „Gotham”. Telewizja FOX ma niepokojąco duże doświadczenie w kręceniu seriali, które żyją krócej aniżeli jeden sezon i obawiałem się, że „Gotham” podzieli ich los. Mieszanina wojny mdłych gangsterów z odcinkami freak of the week nie pociągała i nic nie zapowiadało wielkiej zmiany. Drugi sezon przywitał nas serią naprawdę potężnych ciosów. Poczuliśmy się niczym na ringu bokserskim wagi ciężkiej. Jim Gordon ściągający długi Pingwina. Komisarz policji zmuszony do odejścia. Masowa ucieczka z Arkham. Śmierć nowo mianowanej komisarz Essen. Masakra na posterunku policji. Nie możemy oczywiście zapomnieć o najważniejszym, Bruce Wayne odkrywa ?Jaskinię? Swojego ojca, a w niej broń i kamizelkę kuloodporną z dwoma pociskami. Czyżby serial miął eksploatować wątek komiksów o Batmanie, w którym to Thomas Wayne był pierwszym Mrocznym Rycerzem z Gotham? Pierwsze trzy odcinki drugiego sezonu Gotham przyniosły nam więcej emocji, aniżeli cały poprzedni sezon.

Tak oto docieramy do odcinka czwartego. „Strike force”, czyli Grupa Uderzeniowa. Dla takich odcinków chce się recenzować seriale niezależnie od ich gatunku. Wydział policji Gotham City dostaje nowego komendanta, Nathaniela Barnesa. W tej roli widzimy weterana kina i telewizji, Michaela Chiklisa. Jest to aktor z solidnym warsztatem i jedyne czego się po nim spodziewamy to same pozytywy.

Warto również dodać, że Nathaniel Barnes jest pierwszą postacią, o której autorzy serialu otwarcie powiedzieli, że jest to postać oryginalna, wymyślona przez nich. Tego samego nie chcieli powiedzieć o Jerome, dając nam do zrozumienia, że jest on Jokerem, aż do chwili gdy w trzecim odcinku poderżnęli mu gardło. Nie chcą tego również przyznać o granym przez Jamesa Fraina Theo Galavanie. Do Galavana wrócimy w dalszej części recenzji Gotham.

Kapitan Barnes zrobił mocne wejście roztrzaskując o podłogę krzesło w progu komendy, tylko po to by zwrócić na siebie uwagę. Jako, jak się później okazało, były Marines, Barnes postawił wszystkich swoich podwładnych na baczność, po czym wywołał na środek kilku z nich i wyrzucił z pracy za korupcję, wymuszenia i handel prochami. Cytując jego słowa, za bycie zwykłymi przestępcami. W tym miejscu scenarzyści zaserwowali nam pierwszy powód do parsknięcia śmiechem: „Nie możesz, mamy swoje prawa!”. „”Owszem. Masz prawo zachować milczenie…” Mówiąc krótko, podoba mi się ten człowiek, a jemu podoba się Jim. Ich współpraca da początek tytułowej Grupie Uderzeniowej Alfa, która będzie oczyszczała miasto począwszy od Pingwina. To robi oczywiście problem Jima. Jeśli pingwin pójdzie siedzieć, to i on pójdzie siedzieć za zbieranie długów i zabójstwo na zlecenie Pingwina. No może zabójstwo nie było na zlecenie tylko w obronie własnej, ale brak mu na to świadków.

Tymczasem u przestępców. W małym i jak dotąd poukładanym imperium Pingwina wybucha chaos. Nikt nie wie, kto dokonał włamania do Arkham. Pingwin sądzi, że to nieautoryzowane działanie kogoś z jego podwładnych, albo jeszcze gorzej, strony trzeciej. Jego podwładni sądzą, że to on. Całe szczęście ich problem, przynajmniej częściowo, rozwiązuje sam sprawdza, Theo Galavan, zapraszając Pingwina do siebie. Theo ma plan. Zburzyć Gotham i zbudować je na nowo. Rzeby to jednak osiągnąć musi zabić kilka osób i zostać burmistrzem…

Trwa spór o to, którym z klasycznych przestępców Gotham jest Theo. Biorąc pod uwagę jego słowa, o upadku miasta i zapomnieniu o jego przodkach, ludziach którzy je budowali, oraz sugestii, że miasto musi zostać zrujnowane i wybudowane na nowo wiely wysnuwa wniosek, że może on być przyszłym Ra’s al Ghulem. Przywódcą ligi zabójców. Musimy jednocześnie pamiętać, że twórcy serialu pozwolili nam wierzyć, że Jerome jest Jokerem, a potem go zabili. Skoro Jerome miał stanowić jedynie inspirację dla przyszłego Jokera, to czy Theo nie będzie jedynie preludium do nadejścia prawdziwego złoczyńcy, który będzie zafascynowany jego metodami? Dodatkowo sprawę komplikuje wprowadzenie kolejnej postaci, tym razem kobiecej. Silver St. Cloud, oryginalnie wywodząca się z „Earth One” universum DC wkracza do serialu jako nastolatka i siostrzenica Theo, która zaprzyjaźnia się z Brucem Waynem. Należy pamiętać, że klasyczni Bruce i Silver byli kochankami, a na pewnym etapie nawet się zaręczyli. Trudno oceniać, jaka relacja będzie łączyła dwoje tych bohaterów w serialu Gotham, jednak fakt zapoznania ich przez Theo Galavana nie napawa optymizmem. Tak samo nie napawa optymizmem wątek Cat spoliczkowanej i przegonionej przez Alfreda. Czy to jest jej moment bez powrotu, chwila w której relacja z Brucem Waynem mogła ją jeszcze przywrócić światu? Tego nie wiemy, ale już nie możemy się doczekać kolejnego odcinka Gotham, który na pewno dla was zrecenzujemy.

Ocena końcowa 5/5 – jeśli pójdzie tak dalej, to będę musiał zmienić skalę.

Zapraszamy wat także do przeczytania naszej recenzji kolejnego odcinka serialu Gotham: Scarification.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (Brak ocen)
Loading...

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *