Gotham 2×06: By Fire – recenzja odcinka.

27 października 2015

Gotham sezon 2 plakatZakończenie dwuodcinkowej historii „Firefly

O odcinku „By Fire” można powiedzieć jedno. Nikt, kto go widział, nie może przejść obok niego obojętnie. Chyba nikt, kto zna dalszą historię Firefly nie miał wątpliwości co do tego, że Bridgit przetrwa w tej czy innej formie to, co stało się z nią na ulicy. Ja to wiedziałem, a mimo to odcinek mocno mną wstrząsnął i upłynęło trochę nim mogłem zasiąść do recenzji.

Odcinek „Scarification”, o którym pisałem w ubiegłym tygodniu, oraz „By Fire” prezentują nam obraz młodej, maltretowanej i psychicznie łamanej dziewczyny, która przechodzi proces przemiany z ofiary swoich braci w oprawcę. Pokazuje przerodzenie się przerażenia w gniew i brutalność, jakiej dotąd prawdopodobnie nie spotkaliśmy w Gotham. Widzimy tutaj także pierwszego mściciela, bo to co zrobiła Bridgit kwalifikuje ją nie jako przestępcę, a mściciela właśnie.

Selina i Firefly w recenzji odcinka by fire serialu gotham

Pozostawmy na razie na boku straszny koniec, jaki ją spotkał, do tego wrócimy w dalszej części recenzji, a skupmy się na samej przemianie z dziewczynki w mściwego i śmiercionośnego świetlika. Twórcom Gotham udało się uchwycić w tym odcinku wszystkie momenty przemiany, jaką przechodziła dziewczyna, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że jakkolwiek wszystkie puzzle były na miejscu, to nie do końca do siebie pasowały. Sceny pomiędzy jej przykuciem do ściany i obrzucaniem petardami, a założeniem pełnego kombinezonu, by spalić swoich „braci” wydają się nazbyt przyspieszone. Nim się zorientujesz w wydarzeniach Bridgit siedzi już sobie na dachu tłumacząc Selinie, że jej nowym celem życiowym jest spalić żywcem wszystkich oprawców. Podoba mi się poziom przemocy w odcinku, przypominający ten z odcinka „Strike Force”, wydaje mi się jednak, że jej eskalacja była zbyt nagła. Dawkowanie odbyło się mało płynnie. Ponadto. Jakkolwiek odlotowy jest kostium Świetlika, mam wątpliwości, czy powstrzymałby on całe pomieszczenie wypełnione uzbrojonymi zbirami. Jej pochodni zabrakłoby zwyczajnie zasięgu i siły rażenia.

nygma i kringle w recenzji serialu gotham

Przejdźmy do odrobinę smutniejszych elementów recenzji. Edward Nygma udusił Pannę Kringle nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co robi. Nie mam pewności jak ten, niezrównoważony i skłonny do przemocy Ed ma się przemienić w pana Zagadkę (Mr Riddler). Oglądając pierwszy sezon Gotham, jakkolwiek niżej go cenię od obecnego obserwowałem Edwarda Nygmę. Pracownika policji z upodobaniem do gier słownych i zagadek. Człowieka, którego bardzo łatwo mogłem sobie wyobrazić jako osobę popadającą w coraz głębsze zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Recenzując już szósty odcinek sezonu drugiego czuję się naprawdę zagubiony. Czuję, jakby producenci kreowali nam Nygmę socjopatę i schizofrenika. Kolokwialnego świra, jakim nigdy nie był. Jeśli nie jest to jakiś dłuższy i głębszy plan, który mają przemyślany od A do Z, to przykro mi, ale nie widzę tego dobrze.

Nie mogę przy tym nie uznać, że scena była świetnym zakończeniem dla historii panny Kringle, której postać była skrajnie niestabilna i nie miała przed sobą przyszłości. Lepiej było zakończyć jej żywot teraz, w sposób, który może wzbudzić cień sympatii dla dziewczyny, która leciała na niegrzecznych chłopców, ale opamiętała się, kiedy jeden z nich przyznał się do morderstwa. Zobaczyć przerażenie w jej oczach. Bezcenne.

Krótki rzut oka na główny wątek sezonu. Theo Galavan. Pingwin nie może przeboleć porwania jego matki wysyła więc Butcha, jako swojego podwójnego agenta. Jasnym jest oczywiście, że nikt nie uwierzyłby w tan nagłą zmianę stron Butcha, by uwiarygodnić więc zachowanie swojego pracownika… ucina mu rękę. Theo i Tabitha w pierwszej chwili udają, że wierzą Butchowi. W swojej łaskawości montują mu nawet w miejsce uciętej dłoni potężny młot – wstępnie dyskutowany plan zakładał umieszczenie tam broni. To jednak, co pokazują po sobie Galavanowie, a co sądzą naprawdę to zupełnie odmiennie rzeczy i Butch od pierwszej do ostatniej chwili był pod czujną obserwacją. Po „perswazjach” Tabithy opierających się głównie na podduszaniu i smaganiu pejczem Butch zdecydował się naprawdę zdradzić Pingwina i wprowadzić go prosto w zasadzkę, twierdząc, że wie, gdzie jest jego matka.

Theo Galvan złoczyńca w drugim sezonie serialu Gotham.

Na koniec recenzji ostatnia sekwencja odcinka. Bridgit pomimo rozległych poparzeń przeżyła. Jej śmierć została sfingowana a ona skierowana do ośrodka o nazwie Indian Hill, który okazuje się być pod zarządem Wayne Enterprises. W urywanych scenach widzimy całkiem ciekawą galerię osobliwości, które mogą, ale nie muszą być złoczyńcami, których znamy z kart komiksów o Batmanie.

Czy nazwa Indian Hill powinna nam coś mówić? Jak najbardziej tak. Szczególnie jeśli śledziliście pierwszy sezon. Indian Hill, to wzgórze, na którym kiedyś znajdował się cmentarz Indian, a w chwili obecnej ulokowane jest składowisko toksycznych odpadów. Czyż nie cudowna okolica? O Indian Hill spór toczyli w pierwszym sezonie Maroni i Falcone. Czy ośrodek Wayne Enterprises był pod wzgórzem przez cały ten czas, a może został ulokowany już po tamtych wydarzeniach. Co ważniejsze, czy sam teren należy do Wayne Enterprises, a może to Falcone kupił go, by być przykrywką dla tajemniczych działań tej firmy?

Mi osobiście po obejrzeniu tej sceny nasunęło się skojarzenie z Luthorcorp w Smallville, która to również miała swój zbiór dziwolągów, na których eksperymentowała.

Ocena końcowa?

75/100 – „By Fire” mógł być kolejnym z odcinków „szczenięce lata przestępcy”, zostało to jednak odpowiednio skatalizowane i otworzyło przed nami ogromny wątek do eksploatowania nie tylko w kolejnych odcinkach, ale i latach. Farma potworów w Indian Hill.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (Brak ocen)
Loading...

Zapisz

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *