Michał Gołkowski – Spotkanie Autorskie

25 września 2015

Kiedy po raz pierwszy dostałam do ręki książkę „Stalowe Szczury. Błoto”, byłam nastawiona na „nie”, choc zdążyłam już poznać i polubić styl Michała Gołkowskiego. Po prostu mam odrazę do wojny, nie cierpię książek i filmów, które o niej traktują – dotyczy to w równym stopniu wojen rzeczywiście mających miejsce jak i zmyślonych. Jeśli przeczytałam zarówno „Błoto”, jak i „Chwałę”, drugi tom „Stalowych Szczurów”, to dlatego, że autor pisze wyjątkowo ciekawie. Umie być brutalny w słowach, umie też – gdy trzeba – zagrać na emocjach czytelnika, ale przede wszystkim ma tę „iskrę bożą”, której niesposób nabyć, trzeba się z nią urodzić. Do tego dochodzi profesjonalny warsztat, no i mamy bestseller.

W powieściach Gołkowskiego zakochałam się od pierwszej książki, którą był „Ołowiany świt” i nadal uważam jego „stalkerski” cykl za najlepszy, jednak nie mogę nie uznać „Stalowych Szczurów” za świetny kawałek roboty. Drobiazgowa znajomość realiów, także tych mało znanych, wiedza na temat broni i wynalazków z okresu Wielkiej Wojny, naprawdę budzą szacunek. Z tym większym entuzjazmem poszłam na spotkanie z Michałem Gołkowskim, odbywające się w księgarni Empik Junior na Marszałkowskiej w Warszawie. Oczekiwałam zwykłego wieczoru autorskiego, a trafiłam na profesjonalną prezentację, okraszoną pokazem archiwalnych zdjęć, wystawą eksponatów, i muzyką wojskową.

Wieczór rozpoczął krótki film, przedstawiający autora na strzelnicy, z zabytkowym karabinem maszynowym i opowiadającego o tym cudzie techniki. Potem dowiedzieliśmy się o najdziwniejszych machinach bojowych początku XX’go wieku, o straszliwym życiu w okopach i o narodzinach lotnictwa. O sterowcach, ich budowie i załogach, pierwszych bombowcach i najniezwyklejszej animunicji. O ludziach, którzy byli naszymi wrogami, a mimo to mozna nokreślić ich mianem bohaterow. O polskim akcencie Wielkiej Wojny. Mogliśmy zgadywać, czy słynna Enigma jest naprawdę wynalazkiem z II wojny, kto zbudował pierwszy odrzutowiec (podpowiedź: jest on znany z czegoś zupełnie innego), jak marynarze ze sterowców nawigowali w chmurach i czy Wielka Wojna tak naprawdę skończyła się wtedy, gdy myślimy. Podziwialiśmy pierwszy system ostrzegania przed nalotem. Mogliśmy obejrzeć i pomacać takie eksponaty jak rakietnica z tego okresy, zwykły pistolet, kawałki szrapneli i nóż własnej roboty, wykonany przez bezimiennego żołnierza. A także autentyczne próbki gazów bojowych – to wszystko wypożyczyło muzeum, z którym autor współpracuje. Mogę śmiało powiedzieć, że w ciągu godziny dowiedziałam się na ten temat więcej, niż przez osiem lat szkoły podstawowej i cztery licealne.

Wykład Michała Gołkowskiego uzupełniła pogadanka kustosza muzeum, który przybył do Empiku, oraz krótkie wystąpienie dwóch grafików, odpowiedzialnych za okładkę oraz ilustracje serii. Po zakończeniu części oficjalnej autor oraz panowie graficy podpisywali przyniesione przez uczestników książki. Obdarowywali też ich okolicznościowymi smyczami oraz łuskami autentycznych nabojów z okresu Wielkiej Wojny. Warto tu dodać, że cykl „Stalowe Szczury” na razie liczy dwa tomy, ale docelowo może ich być osiem lub nawet więcej. Czeka mnie jeszcze niejeden tai wieczór. W odróżnieniu od Michała Gołkowskiego nie jestem zauroczona żadną wojną, nawet tą, ale mimo to chętnie przeczytam następne tomy. Zachęcam też do tego wszystkich, nie tylko miłośników prozy militarnej.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (Brak ocen)
Loading...

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *