„OJCIEC CORAJE” – Argentyna

10 maja 2019

Ojciec Coraje, afiszBaśń o Robin Hoodzie w nowej scenerii to coś, co stanowi gotowy przepis na sukces. Nic dziwnego, że twórcy telenowel też podjęli ten temat – zapomniany już dziś „Geronimo”, potem „Szpada i róże”, straszliwie spartaczona przeróbka legendy o Zorro. Coś świeżego otrzymujemy dopiero w „Padre Coraje”,  telenoweli innej niż wszystkie, ale… Nie do końca tak, jak byśmy się spodziewali. Mamy co prawda trzyosobową drużynę dzielnych złodziejaszków, którzy zabierają bogatym i dają biednym, przeciwstawiając się złej władzy, ale to tylko początek historii. Bo oto bohater bez skazy zostaje oskarżony o okrutną zbrodnię…

Początkowo może się wydawać, że ktoś wymyślił sobie połączenie Robin Hooda i „Drużyny A”, jednak byłoby grubym uproszczeniem rozpatrywać argentyńską telenowelę „Ojciec Coraje” tylko w aspekcie kliszy chwytliwych pomysłów. To chyba najmroczniejsza, najbardziej rozbudowana opowieść, jaka trafiła z Ameryki Łacińskiej na nasze ekrany. Bądźmy uczciwi, większość tych „tasiemców” jest dość banalna. Jedne ratują dobrzy aktorzy, drugie humorystyczne wydźwięk czy kostiumowa oprawa. Ale wszystkie opowiadają z grubsza tę samą historię, korzystając przy tym z dość sztywnych schematów. Wszystkie? No, niezupełnie.

Argentyna, czasy generała Peron. Coraje i jego przyjaciele, Mecha i Santo, wychowywali się w sierocińcu. Jako dorośli ludzie postanowiają pomagać biedakom, gnębionym przyz silniejszych i traktowanym jak podludzie przez prawo. Stają się przy tym lokalną legendą i cierniem w oku władz. Ich działalność przerywa oskarżenie o morderstwo Alejandra Guerrico, jednego z notabli miasteczka La Cruz. Nad jego trumną burmistrz Manuel Costa i Clara Guerrico przysięgają zemstę. Coraje postanawia oczyścić swe imię i w tym celu udaje się do miasteczka. Po drodze staje się świadkiem napaści na nowego księdza. Celem napastników jest cenny kielich, który tuż przed atakiem kradnie młodziutka dziewczyna, Lourdes, zwana też Neną. Jej celem też jest Le Cruz, gdzie zamierza odnaleźć swego ojca.

Coraje nie udaje się uratować napadniętego. Wiedziony impulsem postanawia przywłaszczyć sobie tożsamość kapłana i w jego przebraniu dowiedzieć się, kto i dlaczego dokonał zbrodni. W La Cruz wita go Pipo, prostoduszny, opóźniony umysłowo ministrant, który nie podejrzewa mistyfikacji. Zresztą nikt w całym miasteczku nie widzi powodu, by cokolwiek podejrzewać, choć nowy duszpasterz wygląda i zachowuje się co najmniej nietypowo. Coraje przedstawia się jako ojciec Juan, a Santo i Mechę jako podróżujące z nim rodzeństwo. Jego młodość, uroda i urok osobisty budzą żywe zainteresowanie. Szczególnie zauroczona jest nim Clara Guerrico i jej siostra Ana, kaleka od urodzenia. Również Amanda Jauregui, najbogatsza i najważniejsza kobieta w okolicy, zwraca dużą uwagę na nowego księdza i staje się jego największą stronniczką.

Tymczasem Lourdes zatrzymuje się w miejscowym burdelu, prowadzonym przez Messinę, dawną przyjaciółkę matki. Wskutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności sama zaczyna wkrótce pracować jako prostytutka. Mimo to Lautaro, syn Costy, zwraca na nią uwagę, a wkrótce zakochuje się w niej. Burmistrz nie zwraca początkowo uwagi na nieodpowiednie uczucia syna. Ma inne rzeczy na głowie. Nikt poza wąskim gronem przyjaciół nie wie, że przewodzi on Loży Zakonu Betanii i jest opętany ideą sprowadzenia na świat nowego Zbawiciela, zwanego Pielgrzymem, którego będzie można złożyć w ofierze samemu szatanowi. Dla dopełnienia przerażającego rytuału brakuje mu tylko zaginionego kielicha oraz… wybranego trzydzieści trzy lata wcześniej Pielgrzyma. Kłopot w tym, że nikt z Loży nie wie, jak Pielgrzym wygląda i gdzie jest…

Ojciec Coraje, kadr. Od prawej: Clara, Coraje, Ana„Ojciec Coraje” zrywa stanowczo ze schematem telenoweli jako przydługiej bajki o Kopciuszku. Czego tam nie ma… To krwista, ponura historia, w której znajdziemy satanistyczną sektę, prostytucję bez upiększeń, brutalne morderstwa, seks (również homoseksualny), tortury i coś, co bardzo przypomina obrazoburstwo. Na okrasę dostajemy zaś całą masę grubych słów, bo nikt się tam nie krępuje.

1, Lautaro (z rozpaczą):  Ojcze, Ponce znowu poszedł do Neny!
  Manuel Costa (niecierpliwie):  Co mnie obchodzi kurwa i pedał?    

2. Nena:  Dlaczego policja nam nie wierzy?
    Messina:  Bo jesteśmy kurwami.

To nie jedyne przykłady wyjątkowo kwiecistego języka, jakim posługują się bohaterowie serialu, nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. Ich zachowanie jest równie – jak na telenowelę – niekonwencjonalne.

Ojciec Coraje, kadrWarto też podkreślić, że mamy tu jedno wielkie bluźnierstwo – świeckiego mężczyznę, zbiega i przestępcę, który udaje księdza. Odprawia nabożeństwa, spowiada ludzi i nawet udziela im sakramentów!  Ba, z czasem nawet… dokonuje cudów. Rzecz w latynoskich serialach praktycznie niespotykana, gdyż w każdej z tych produkcji mamy tradycyjne podejście do spraw religii, do Kościoła i kleru, ukazywanego w bardzo pozytywnym świetle, niemal czołobitnie. Także seks, w innych telenowelach traktowany raczej symbolicznie, tutaj mamy nieomal w całej krasie. Nikt nie ubiera niczego w ładne słówka. Prostytutki to nie luksusowe kurtyzany, a ciężko doświadczone przez życie kobiety, mieszkające w obskurnym domu, pogardzane i praktycznie pozbawione opieki prawa. „Porządni obywatele” nie mogą nawet ścierpieć „dziwek” w kościele, choć prawie wszyscy mężczyźni z La Cruz korzystają z ich usług. Dopiero nowoprzybyły ojciec Juan, czyli Coraje, zmusza ich do zaakceptowania podopiecznych Messiny na nabożeństwach.  Małomiasteczkowa mentalność odbija się zresztą nie tylko na tych nieszczęsnych kobietach. Skonsolidowana społeczność dosłownie zaszczuwa na śmierć młodego chłopaka, gdy wychodzi na jaw jego homoseksualizm. Zwraca się jednogłośnie przeciw rodzinie Guerrico, gdy wychodzi na jaw romans Clary z ojcem Juanem. Ci ludzie są kwintesencją tego, co w Kościele Katolickim najgorsze. Ciasnogłowi i pełni hipokryzji, jednocześnie rozmodleni i zabobonni do mdłości. W każdej chwili gotowi są złapać za widły i pochodnie, kiedy ktoś wskaże im winnego grzechu, który sprowadził na ich głowy gniew boży w postaci klęski żywiołowej. Obraz budzący dreszcz grozy, ale… jakże nam bliski. Tak bardzo się od nich różnimy?

Manuel Costa i AmandaSilne postacie w tym serialu też się wyróżniają spośród schematycznych bohaterów telenowel. Żadna z nich nie jest moralnie jednoznaczna. Może jedyny Pipo, lekko upośledzony kościelny, zdaje się być czysty i niewinny. Reszta bohaterów bądź to skrywa mroczne sekrety, bądź jest wprost negatywna. Króluje wśród nich Manuel Costa, istny stary diabeł – inteligentny, silny i szalony, obdarzony mroczną charyzmą. Jego młodszym odbiciem jest Horatio, starszy syn, stłamszony jednak przez ojcowską dominację. Osobą, która jest w stanie stawić mu czoła, okazuje się Amanda, jedyna kobieta w Loży i najważniejsza obywatelka La Cruz. Nie dajmy się jednak zwieść. Ta piękna dama, całe życie oddana sprawie Zakonu Betanii, nigdy nie przeciwstawiła by się swemu Mistrzowi, gdyby nie względy głęboko osobiste. W sercu jest równie bezwzględna i zepsuta, co on, i tak samo żądna władzy. W rozgrywki tych dwojga wplątują się takie postacie jak Evita Peron i jej mąż, a także Che Guevara, którego poznajemy jako młodego, pełnego ideałów lekarza.

Ana GuerricoInną antagonistką w serialu staje się – opętana miłością do księdza Juana – siostra Clary Guerrico, całe dotychczasowe życie przykuta do fotela na kółkach i nienawidząca przez to całego świata. Namiętność, której wcześniej nie zaznała, pcha ją do najgorszych czynów, póki widzi choć cień szansy na zdobycie Coraje. Mimo to nie budzi jednoznacznej niechęci, widz jej raczej współczuje. Podobnie ma się sprawa z biedną Norą Ponce, której przekleństwem jest nieszczęśliwa miłość do Lautaro Costy, młodszego syna burmistrza, i zazdrość o ojca. Zraniona i upokorzona dopuszcza się coraz gorszych zbrodni i wreszcie pogrąża w nieuleczalnym szaleństwie. Sam doktor Ponce, prawa ręka Costy (do czasu), wcale nie jest tak zły, jak wynikałoby z pierwszych odcinków. Całe życie stara się ukrywać swój homoseksualizm, którego ujawnienie zniszczyłoby mu życie. Mimo początkowych oporów przywiązuje się serdecznie do nieślubnej córki i stara się jej pomagać nie rozumiejąc przy tym, że krzywdzi w ten sposób Norę. To pod wpływem ojcowskiego uczucia zmienia się na lepsze, nabiera odwagi i w końcu wypowiada posłuszeństwo burmistrzowi. Drogo jednak za to wszystko płaci. Jest jeszcze mniej ważny czarny charakter, Elisa Guerrico, apodyktyczna, ograniczona i zacofana kobieta, niezdolna jednak zapanować nad córkami i w gruncie rzeczy godna litości.

Kadr z filmu. Nena, Messina, LauTaro CostaJak na ich tle przedstawiają się główni protagoniści? Zaskakująco słabo. Coraje, kreowany przez uroczego Facundo Aranę, jest postacią raczej niespójną wewnętrznie. W swej janosikowatej dobroci, skłonności do poświęceń i jakimś osobliwym pędzie ku samozniszczeniu aż nierealną. Jego towarzysze, Mecha i Santo, są ciekawsi, mocniej zarysowani i znacznie lepiej pomyślani, choć scenariusz spycha ich w cień. Główna bohaterka, Clara, córka zamordowanego Alejandro Guerrico i kochanka księdza Juana, jest chwilami wręcz odpychająca i człowiek zadaje sobie pytanie, co Coraje w ogóle w niej widzi. Nena, nieślubna córka prostytutki i doktora Ponce budzi wręcz mdłości i jest to wina nie tylko źle napisanej roli, a również samej aktorki, przypominającej manekina z sexshopu. Jej puste spojrzenie, bezgranicznie głupie zachowanie i omdlewające miny czynią ją nie do zniesienia. Niewiele lepiej prezentuje się jej ukochany Lautaro Costa, bezbarwny i anemiczny prowincjonalny Romeo, pozbawiony choćby odrobiny własnej woli. To prawda, zmienia się pod wpływem Neny, ale jakoś mało to wiarygodne. Trudno po prostu przyjąć za dobrą monetę, że ta dziewczyna zdołałaby kogokolwiek zmienić, co dopiero takiego maminsynka.

Dom Messiny. Kadr z filmuDość dobrze natomiast wypada Messina, właścicielka burdelu. Powiela co prawda stereotyp dziwki o złotym sercu, jest jednak postacią tak pełną ognia i fantazji, że można jej to wybaczyć. Dzięki Coraje, a raczej ojcu Juanowi, nabiera siły, by walczyć o godność swoją i swoich dziewczyn. Nie jest to łatwe, ale Messina jest zdania, że ma prawo do chodzenia z podniesioną głową. Szokiem dla mieszkańców La Cruz jest to, że nowy ksiądz staje po jej stronie – ale to nie jedyny szok, jaki przyjdzie im przeżyć. Pojawienie się nowego kapłana zapowiada najbardziej burzliwy rozdział w dziejach miasta, po którym nic już nie będzie takie samo. Podobny wstrząs przeżył świat telenowel – „Ojciec Coraje” udowodnił, że „latynoski tasiemiec” nie musi być sztampową, ckliwą produkcją, w której wszystko jest przewidywalne.

Bo ten serial zaskakuje na każdym możliwym kroku.

"Ojciec Coraje", afisz 2Tytuł: „Ojciec Coraje”
Gatunek: telenowela
Produkcja: Argentyna
Ilość odcinków: 190
Rok produkcji: 2004
Obsada:
Facundo Arana – Coraje/Gabriel
Nancy Dupláa – Clara María Guerrico
Carina Zampini – Ana Guerrico
Leonor Benedetto – Amanda Pastorino
Nora Cárpena – Elisa Guerrico
Raúl Rizzo – Manuel Adolfo Costa
Luis Machín – Froilán Ponce
Eugenia Tobal – Mercedes ‚Mecha’ Tomini
Javier Lombardo – Santo Tomini
Julia Calvo – Messina
Federico Olivera – Horacio Costa
Mercedes Funes – Nora Cándida
Fabio di Tomasso – Lautaro

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *