PUPILEK – Kir Bułyczow

30 grudnia 2020

Począwszy od “Wojny światów” Wellsa, która – jak chce miejska legenda – przerobiona na słuchowisko radiowe narobiła niezłego zamieszania, motyw walki ludzi z kosmicznymi najeźdźcami jest wciąż modny. Opowiadają o tym niezliczone książki i filmy, przy czym oczywiście paskudni kosmici zawsze zostają pokonani przez odważnych i szlachetnych Ziemian. Niezależnie od tego, czy ma to jakiś sens. Można jednak podejść do tematu w sposób nieszablonowy i niestereotypowy.

Timosza ma około dwudziestu lat. Tak przynajmniej twierdzi pani Jajbłuszko, przedstawicielka rasy Sponsorów, od dawna sprawujących rządy na Ziemi. Jajbłuszkowie są jedyną rodziną, jaką ma Timosza, choć bardziej pasowałaby im nazwa “właściciele”. Młody mężczyzna jest święcie przekonany, że Sponsorzy są dobrzy i szlachetni,  a ludzie bez nich wyginęliby co do jednego. swej pozycji domowego zwierzątka wcale nie uważa za uwłaczającą. Tymczasem prawda jest zupełnie inna – przybysze bez litości wymordowali miliardy ludzi, zniszczyli ich cywilizację i zawłaszczyli ich planetę. Holokaust Ziemian trwa nadal, choć bynajmniej nie wszyscy Sponsorzy są przekonani o słuszności takiego postępowania z podbitą rasą.

Miłość do pięknej pupilki z sąsiedztwa powoduje, że Timosza po raz pierwszy w życiu buntuje się przeciw regułom ustanowionym przez Sponsorów. Próbuje walczyć o swoją ukochaną, przez co zostaje uznany za agresywnego i niebezpiecznego. Musi uciekać i rozpocząć życie na własny rachunek, do czego zupełnie nie jest przygotowany. Mimo całej surowości i okrucieństwa pana Jajbłuszko, wysokiego wojskowego, który w przeciwieństwie do swej dobrodusznej żony ma wręcz sadystyczne zapędy, Timoszę można określić jako rozpieszczonego dzieciaka. Zawsze żył w poczuciu stabilizacji i bezpieczeństwa, dobrze karmiony, leczony w razie potrzeby i pielęgnowany przez swoją “panią”. Teraz musi  sam zadbać o siebie, i to w świecie, który wygląda zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażał…

Powieść Kira Bułyczowa różni się zdecydowanie od choćby “Gry Endera”, infantylnej opowieści dla nastolatków, ujętej w sposób typowy dla amerykańskich pisarzy..Bułyczow nie powiela ich wzorców, zgodnie z którymi “nasi” muszą wygrać, bo tak. Nie stawia też jasnych granic podziału – po obu stronach frontu są dobrzy i źli, choć jest rzeczą jasną, że Sponsorzy to po prostu najeźdźcy, a cała ich propaganda jest obłudnym kłamstwem. Nie tak jednak łatwo poradzić sobie z okupantami, którzy już na dzień dobry unicestwili znaczną część rdzennej ludności planety, i to bez żadnego wysiłku. Nazwali to “sterylizacją środowiska”, a było masowym morderstwem. Jako istoty wysoce inteligentne Sponsorzy sami doskonale wiedzą, jaką podłością jest ich zbrodnicze działanie, Wciąż szukają usprawiedliwienia dla swych działań, i duża część ocalałych ludzi, zwłaszcza “pupilki”, wierzy w ich słowa bez zastrzeżeń. 

Również główny bohater, młody i naiwny, poddawany od maleńkości indoktrynacji, jest początkowo szczerze przekonany, że należy do rasy niższej, głupiej i agresywnej, która dla własnego dobra musi ślepo słuchać wspaniałomyślnych przybyszy, próbujących bezinteresownie ocalić jej planetę. Dopiero po ucieczce z domu i tułaczce w warunkach krańcowo odmiennych od tego, do czego przywykł u Jajbłuszków, powoli zaczyna poznawać prawdę. A jest ona przerażająca. Wielbieni przez chłopaka Sponsorzy okazują się okrutnymi istotami bez serca i sumienia, z którymi walka wydaje się beznadziejna. Jedyny ratunek można upatrywać w przysyłanej czasem na Ziemię inspekcji z Federacji Planetarnej, zrzeszającej inteligentne rasy galaktyki. Jednak Sponsorzy umieją się kamuflować i jak dotąd bez trudu oszukiwali inspektorów co do istoty swych działań na Ziemi. Czy uda się ich zdemaskować? I co dalej?

Nie, Bułyczow nie idzie na łatwiznę. U niego nie ma happy endu sensu stricte, jak w amerykańskiej fantastyce. Mamy tylko zasygnalizowane, że walka rozpoczęta, że ludzie wreszcie maja jakąś szansę. Nic ponadto. Właśnie dlatego mam żal do autora, że nie napisał części drugiej, że urwał swą opowieść w takim ważnym momencie. Miał w tym zapewne jakiś cel, ale dla czytelnika to niezbyt miłe. Osobiście chętnie dowiedziałabym się, co było dalej z Timem, Iriną, Sienią, Inną i jej synkiem… a nawet z panią Jajbłuszko, która mimo wszystko budzi ogromną sympatię i daje nadzieje, że wśród rasy ogromnych gadów są inne podobne do niej.

O ile mi wiadomo, książka miała tylko jedno wydanie w Polsce, i tp nie najładniejsze. Grafika na okładce budzi skojarzenia z zabawami sadomaso i według mnie nie najlepiej oddaje charakter książki. Pomyłką jest też uzupełnienie tomu o trzy inne opowiadania autora, nie związane z akcją i sprawiające wrażenie dodanych na siłę. No ale trudne, lepsze takie wydanie niż żadne, bo powieść jest naprawdę świetna i warta przeczytania.

Tytuł: “Pupilek”
Autor: Kir Bułyczow
Język oryginału: rosyjski
Przekład: Ewa Dębska
Okładka: miękka
Ilość stron: 284
Rok wydania: 2001
Wydawnictwo: Prószyński i Ska

Autor: Eviva

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *