Przyleciała, przeleciała, poleciała. Serial Supergirl 1×01 – recenzja odcinka.

26 października 2015

supergirl-plakat-serialuPilot serialu Supergirl już za nami. Czego się dowiedzieliśmy? Co możemy powiedzieć pisząc pierwszą recenzję? Czeka nas seriali fantastyczny inny niż wszystkie. Czeka nas również Supergirl inna, niż wszystkie poprzednie.

Supergirl miała być dla nastoletnich fanów DC Comics tym samym, czym Wonder Woman dla ich starszych kolegów. Seksowną dziewczyną, której nigdy nie zdobyliby w prawdziwym świecie. Była seksowna, była przebojowa i posiadała wszystkie te moce, co jej kuzyn. Taką Supergirl spotykamy na kartach komiksów, w serialach animowanych i wreszcie w filmie z 1984 roku, oraz serialu Smallville. Takiej nie spotykamy jej w Supergirl. Kim więc jest Kara Zor-El w serialu CBS?

Kara jest dwudziestoczteroletnią dziewczyną, asystentką potężnej Cat Grant, właścicielki grupy medialnej CatCo. Kara podobnie jak jej kuzyn udaje nieporadną, zahukaną i nieśmiałą osobę, choć szczerze musimy przyznać, że nie jesteśmy pewni czy taką udaje. Ma ona również takie same moce, jak jej kuzyn, a przynajmniej tak jej się wydaje.

Historia Kary rozpoczyna się podobnie, jak w komiksowym pierwowzorze. Zostaje ona wysłana na Ziemię zaraz za swoim kuzynem, Kalem, aby go chronić i pomóc w dorastaniu i opanowaniu mocy, który nie będzie rozumiał. Nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności Kara dociera na Ziemię kiedy Kal jest już dorosły i rozpoczął swoją misję, jako Superman.

Kuzyn umieszcza Karę w rodzinie Danversów, wybitnych naukowców, którzy pomogli mu zrozumieć jego moce, a przynajmniej tak wynika z narracji samej głównej bohaterki.

Serial Supergirl to świeże spojrzenie na bycie superbohaterem. Coś czego w telewizji chyba jeszcze nie oglądaliśmy. Bohaterka świadoma swoich mocy i z własnej woli rezygnująca z ich używania (prócz nasłuchiwania windy z szefową wewnątrz). W Smallville przez dziesięć lat obserwowaliśmy Clarka Kenta, chłopca z farmy, który odkrywa swoje kolejne zdolności, próbuje pomagać ludziom, a jednak wciąż stoi o krok przed byciem superbohaterem. Arrow prezentuje nam miliardera, który bohaterem został dzięki swoim doświadczeniom życiowym, oraz pieniądzom. The Flash pokazuje nam narodziny superbohatera, który swoimi mocami został obdarzony niejako na naszych oczach.

supergirl plakat promujący

Kara Zor-El leciała na Ziemię ze świadomością, że będzie potrafiła latać i podnosić samochody, a jednak postanowiła tego nie robić. Wszystko zmieniło się, gdy musiała uratować swoją siostrę z rozpadającego się samolotu.

Miło jest popatrzeć, jak dziewczyna, która przed chwilą uratowała kilkudziesięciu(kilkuset) pasażerów ogromnego Boeinga, lub Airbusa prze pewną śmiercią siedzi w swoim mieszkaniu po turecku, z włosami posklejanymi wodą i umazaną twarzą, wcinając lody i piszcząc z radości, gdy zobaczy siebie na ekranie. Jest to odświeżająca (w całej swojej nieświeżości) odmiana po bohaterskich czynach Flasha, Supermana czy Zielonej Strzały, którzy w sekundę później są nienagannie ubrani, uczesani i gotowi na elegancki bankiet, a przecież Kara także mogłaby umyć się z prędkością światła.

Jedyne czego oczekiwałaby podekscytowana nastolatka po takim czynie to podziękowania od uratowanej siostry. Zamiast tego dostaje od niej burę za swój bohaterski czyn. To może człowieka zgasić.

Swoją drogą, czy nie jest ciekawym to, że przyrodnia siostra kosmitki, okazuje się pracować dla organizacji, której celem jest kontrola i zwalczanie kosmitów na naszej planecie? Mój ulubiony bohater telewizyjny mawia, że nie ma czegoś takiego, jak zbieg okoliczności.

Jeśli superbohater wychodzi z cienia musi liczyć się z tym, że wyjdą z niego również super złoczyńcy. Kara przybyła na Ziemię z tak wielkim opóźnieniem, gdyż wylądowała przez przypadek w Widmowej Strefie. Miejscu gdzie nie płynie czas, a Kryptonianie zsyłali wszystkich swoich przestępców. Kiedy jej statek wyrwał się ze Strefy, pociągnął za sobą również okręt więzienie, który rozbijając się na Ziemi uwolnił tysiące zbrodniarzy na naszej planecie. Dlaczego jest to tak ważne dla naszej bohaterki? To Alura, jej matka, była tą osobą, która ich zesłała na wieczność do więzienia.

Dalsza koncepcja odcinka jest typowa dla seriali fantastycznych. Superbohater(ka) ściera się ze swoim przeciwnikiem. Przegrywa to starcie, jednak dzięki wsparciu i radzie swoich przyjaciół staje ponownie naprzeciw niego, pokonując go. Zwycięstwo nie jest jednak całkowite, gdyż przeciwnik popełnia na jej oczach samobójstwo.

To nie ogólna koncepcja odcinka jest najważniejsza w polocie serialu Supergirl. Ważne są te drobne elementy, które nadają mu smaku. Pasja, jaka bije od Kary. Entuzjazm do bycia superbohaterem i ratowania ludzi. Młodzieńcza nieodpowiedzialność i potrzeba podzielenia się z kimś swoją tajemnicą. Do tego pojawiają się przezabawne momenty, jak wybieranie kostiumu dla Kary rozpoczynające się od czegoś pośredniego między bikini a strojem d aerobiku, poprzez tradycyjny strój Supergirl w czerwonych trampkach zamiast kozaków, a na jej ostatecznym imagu kończąc. Wbicie się w nasyp ziemny w czasie lotu bez peleryny. Wymowne „Oh Come on”, gdy musi przeciskać się samolotem pod przęsłem mostu i wiele wiele innych.

Melissa Benoist w zdjęciach promocyjnych serialu supergirl

Jestem mężczyzną, więc w moich oczach serial ten wiele traci na osobie Mellisy Benoist w roli Supergirl, która nie przekonuje mnie ani jako kobieta, ani jako superbohaterka. Brak jej urody, bak jej wyrazistości i kobiecości. Producenci zbyt mocno ją ubrali dość niefortunnym doborem kozaków i koloru rajstop szpecąc ją jeszcze bardziej. Melissa ma zwyczajną dziewczęcą figurę, a producenci ubierając ją w stanowczo zbyt wysokie kozaki i ciemne rajstopy strasznie skrócili jej nogi. Tego, kto projektował ten kostium należy powiesić, gdyż robił to albo na o 10cm wyższą dziewczynę niż jest Melissa Benoist, albo pominęli w szkole krawieckiej zajęcia z estetyki. Mężczyznom Supergirl ma wielkie szanse się nie spodobać. Ale czy miała to zrobić?

Po obejrzeniu odcinka odnoszę wrażenie, że to nie mężczyźni mają być widzami serialu. Producenci i stacja CBS zdają się sięgać po grupę odbiorczą, która w pewnym stopniu czyta komiksy, ale częściej interesują ją jednak kolorowe gazety, tabloidy i plotki z życia gwiazd. Producenci zdają się wyciągać dłoń do kobiet. Supergirl ma być superbohaterką dla kobiet. Przeciętną dziewczyną, taką jak one, która dysponuje nadludzkimi mocami i ratuje potrzebujących pomocy. Serial o kobiecie dla kobiet. Coś, czego Marvel i DC Cinematic jeszcze nie osiągnęły choć bardzo się starają. Złamać zaklęty krąg szowinistycznej fantastyki z półnagimi, puściutkimi dziewczynkami w lateksowych strojach. Supergirl ma być prawdziwą dwudziestoczterolatką, której życie nie różni się niczym od ich własnych.

Kończąc recenzję jak zawsze ocena odcinka.

65/100 – na zachętę. Mężczyzną jestem i dam Supergirl jeszcze jedną, może dwie szanse. Nie więcej.

TragediaSłaboMoże byćDobrzeSuper (Brak ocen)
Loading...

Zapisz

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *