„SPIŻOWY GNIEW” – premiera

18 marca 2018

9Michał Gołkowski to bez wątpienia fenomen – pisze szybko niczym elektryczna maszyna do pisania (kto je dziś pamięta?), a z tematu na temat przeskakuje ze zwinnością pasikonika. Zaczynał jako pisarz eksplorujący świat STALKERa, potem skupił się na I Wojnie Światowej („Stalowe Szczury”), mimochodem skoczył do lat 90’tych ubiegłego wieku („Moskal”), by wreszcie napisać powieść, osadzoną w realiach wczesnej epoki brązu. Dlaczego akurat w czasach tak odległych? Według Meesha – bo tak naprawdę nic o nich nie wiemy i możemy sobie tę pustkę wypełnić, czym chcemy. Oczywiście, za pośrednictwem odpowiednio zdolnego pisarza.

Ci, którzy uczestniczyli w premierze książki „Spiżowy gniew”, pierwszego tomu serii, obliczanej wstępnie na siedem części, otrzymali wyjaśnienie z ust samego autora. Inni będą mogli wysłuchać jego wypowiedzi na podcastach (na pewno będą), albo przeczytać tam, gdzie go zacytują. Że był na Krecie i w tamtejszym muzeum oglądał eksponaty, że był na pizzy z rednaczem Fabryki Słów i zgadało się, o czym jeszcze mógłby napisać, że od zawsze fascynował się „Iliadą”… Słuchacze oczywiście mogli zadawać pytania, jakie chcieli i paru nawet to zrobiło. Byłoby ich więcej, ale ciężko wymyślać sensowne pytania, gdy człowiekowi – z przeproszeniem – nogi w rzyć włażą. A niestety kończyny uszu nie mają i nawet najciekawsza przemowa ich nie przekona, że nie powinny boleć, zwłaszcza po dwugodzinnym lataniu po Warszawskich Targach Fantastyki. A chyba każdy gość miał to za sobą.

Bo ta premiera różniła się od innych, na których byłam. Na tamtych było tak, że słuchacze siedzieli, a prelegent przeważnie stał. Teraz mieliśmy sytuację odwrotną, bo Mistrz siedział, a słuchacze stali jak na papieskim kazaniu i gapili się w niego niczym przysłowiowe cielę w malowane wrota. Można by to odczytać na różne aluzyjne sposoby, gdyby ktoś zechciał się bawić w psychoanalizę, ale nikt nie miał na to chyba siły.

Na osłodę ciężkiego losu był wszakże urodzinowy tort i po odśpiewaniu tradycyjnych „Stu lat” fani zabrali się do raźnego ciamkania. Z wyjątkiem tych, których bardziej interesowała rozpoczynająca się właśnie sesja autografowa, ale bądźcie spokojni: dla tych też starczyło.

Poniżej krótki fotoreportaż z imprezy

Przygotowania do wywiadu

Przygotowania do wywiadu

Nadejście Mistrza

Nadejście Mistrza

Przed występem

Przed występem

Mistrza wspiera dzielnie jego śliczna żona i urocza córka

Mistrza wspiera dzielnie jego śliczna żona i urocza córka (nie mówiąc o umundurowanej obstawie)

Mistrz siedzi, dziennikarz stoi - właściwa proporcja

Mistrz siedzi, dziennikarz stoi – właściwa proporcja

Ktoś z publisi najwyraźniej uważa, że na sucho nic nie pojmie 🙂

7

 

Tu brylują obaj, Mistrz i reporter

Tu brylują obaj, Mistrz i reporter

Mamy dzielnego stalkera, Potwora z Bagien, Rusałkę i nawet kogoś z Gwiezdnej Floty (widać niestety tylko rękaw)

Mamy dzielnego stalkera, Potwora z Bagien, Rusałkę i nawet kogoś z Gwiezdnej Floty (widać niestety tylko rękaw)

Tort - trochę przerażający, acz nas pewno smaczny i dla każdego starczyło po kawałku

Tort – trochę przerażający, acz nas pewno smaczny i dla każdego starczyło po kawałku

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *