„SIEDMIOKSIĄG GRZECHU”, Michał Gołkowski – półmetek
Artykuły / 24 listopada 2019

O twórczości Michała Gołkowskiego pisałam już niejeden raz. Od momentu ukazania się „Ołowianego świtu” jestem jego recenzentką i zagorzałą fanką, a to coś, co nie zdarza mi się przy okazji każdej książki, którą otrzymuję do oceny. Fenomen tego autora polega między innymi na tym, że dosłownie „łykam” każdą jego powieść, niezależnie od spraw, które porusza, nawet jeśli należy do nurtu przeze mnie nielubianego. Nie znoszę, na przykład, powieści wojennych – a jednak bez problemu przeczytałam „Stalowe Szczury„. Heroic fantasy, wyjąwszy nieśmiertelnego „Conana” (i to wyłącznie oryginał pióra R.E. Howarda, żadne kontynuacje, oraz, w pewnej mierze, „Herkulesa”), unikam jak najstaranniej. Powodem jest to, o czym wspomniałam wcześniej, że nie cierpię tematyki wojennej, a co za tym idzie, opisów bitew, rzezi i tym podobnych przyjemności. A jednak czytam „Siedmioksiąg grzechu„, mimo że na domiar złego w tym cyklu mamy do czynienia nie tyle z bohaterem, co z antybohaterem. Michał Gołkowski przedstawił czytelnikowi wyjątkową paskudę moralną. Zahred, o którego mrocznych początkach nie wiemy nic pewnego, to masowy morderca, psycho-i socjopata najwyższej rangi. Jeśli nawet istnieje dla niego coś świętego, to na pewno nie jest tym czymś ludzkie życie. Szafuje nim aż nazbyt łatwo, nie oglądając się na nic ani na nikogo. Czy nienawidzi ludzi, czy…

O Michale Gołkowskim słów kilka
Artykuły / 16 maja 2017

„Jestem złym człowiekiem.” Tak mówi o sobie Michał Gołkowski, i mówi to serio. Jego wypowiedź to nie jest próba wdzięczenia się do czytelników ani mówieniem á rebour. On naprawdę uważa się za złego faceta i ostrzega innych, by nie dali się zwieść jego urokowi osobistemu. Rzeczywiście, trudno się mu oprzeć i to wcale nie dlatego, że jest przystojnym, pewnym siebie światowcem – bo jest. Jednak oprócz walorów czysto fizycznych może poszczycić się dużą dozą osobistego uroku i błyskotliwą inteligencją, co jest bardziej seksowne niż najpiękniejsze nawet ciało. Przyciąga ludzi do siebie niebanalną osobowością i myślę, że nikt nie wierzy jego przytoczonej na początku deklaracji. Trudno uwierzyć by ktoś, kogo lubimy, naprawdę był zły, a tego autora naprawdę lubimy. Potrafi zdobyć sobie ludzkie serca. Jest nie tylko utalentowanym pisarzem, ale też świetnym gawędziarzem, o czym przekonuje się każdy, kto trafi na jego spotkanie autorskie. Dysponuje dużą wiedzą z różnych dziedzin i potrafi ją bardzo ciekawie przekazać. Nie stroni przy tym od kontaktu z fanami. Z uwagą wysłuchuje każdego pytania i na każde odpowiada – poważnie lub wesoło, ale zawsze z szacunkiem dla pytającego. Kluczowe słowo – „szacunek”. Wielu pisarzy zatraca go w miarę rozwoju kariery, tymczasem brak szacunku dla fanów to…