„ZŁO-TO” – Pawel Famus, recenzja przedpremierowa

13 maja 2018

zlo-toPodbój galaktyki – albo raczej jakiejś jej części – to wdzięczny temat dla pisarzy SF. Zazwyczaj Ziemię reprezentują wtedy bohaterowie o nazwiskach angloamerykańskich i działający amerykańskimi metodami. To znaczy: po pierwsze, drugie i trzecie, strzelaj. Po czwarte: gdy upewnisz się, że ten do kogo strzelałeś, nie żyje, możesz zadać kilka pytań. Wyjątek stanowią książki rosyjskie. Tak, nawet nasi pisarze, parający się fantastyką, operują nazwiskami i realiami z tamtej strony Żelaznej Kurtyny. Zupełnie tak, jakby w czasach przyszłych nadal panował dyktat USA we wszystkich dziedzinach życia. A gdyby tak podejść do sprawy nieco mniej szablonowo i wyrzucić z opowieści pojęcie amerykańskiego bohatera?

Daleka przyszłość. Mimo katastrofy ziemskiej cywilizacji Polska nadal istnieje – tyle że w innym miejscu. Polacy zasiedlili spory kawałek przestrzeni kosmicznej, nadając planetom i układom drogie ich sercom nazwy. Nie poprzestali na samej kolonizacji. Nadal prowadzą badania, adaptując na swoje potrzeby zdobycze technologiczne tajemniczej, nie do końca poznanej rasy Obcych. Wedanie, mieszkający podobno po drugiej stronie galaktyki, raczej nie interesują się tym, do czego ludzie wykorzystują ich technologię, są jednak inni Obcy. Badający przestrzeń kosmiczną Polacy nie mają na celu wywoływania spięć, ale Imperium Sprzymierzonych jest w tej sprawie zupełnie innego zdania…

„Zło-to” nie ustępuje swym poziomem wielu zachodnim książkom, traktującym o kosmicznych konfliktach. Ich autorzy uważają zazwyczaj, że obce rasy, podobnie jak ludzie, nie mają nic lepszego do roboty tylko żreć się między sobą – naiwne, typowo amerykańskie podejście do tematu. Paweł Famus postanowił przejąć ten schemat, uważając pewnie – nie bez racji – że militarna space opera sprzeda się lepiej niż opis pokojowej eksploracji innych planet. I jest to właściwie jedyna rzecz, którą mam mu do zarzucenia. Wiem, że nie wszyscy uznają to za wadę. Ja po prostu, będąc zdeklarowaną pacyfistką, nie znoszę literatury wojennej, opisów bitew i gry wywiadów. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że większość czytelników SF nie zgodziłaby się ze mną.

Paweł Famus stworzył w swej książce, będącej pierwszym tomem epopei kosmicznej, coś czego jeszcze nie było: polska kolonia w kosmosie. Właściwie to nawet całe skupisko kolonii o swojsko brzmiących nazwach. Dlaczego właściwie nie? Nie jesteśmy gorsi od Ameryki czy Rosji. I myślę, że polska SF powinna pójść właśnie w takim kierunku, zamiast upierać się przy bohaterach i realiach pożyczonych z Ameryki. Trzeba też podkreślić, że książka została bardzo dobrze napisana, ładną polszczyzną, z dużym polotem i dyskretnie dodaną szczyptą humoru. Czytanie jej to prawdziwa przyjemność/ Polecam wszystkim fanom SF i miłośnikom tego, co polskie. W końcu nie mamy się czego wstydzić – Polak potrafi.

 

Tytuł: „Zło-To”
Autor: Paweł Famus

Gatunek: spaceopera

Rok wydania: 2018
Oficyna: Wydawnictwo Literackie Białe Pióro

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *